niedziela, 4 sierpnia 2013

nie lubię ale muszę

          Wczorajsze, a właściwie nawet dzisiejsze ognisko było niesamowite. Przypomniało klimat wakacyjnych ognisk z czasów biwaków i szalonych wyjazdów. Może to zasługa świerszczy, które kojarzą mi się z letnimi wieczorami na Mazurach. A może beztroski, jaka królowała na wczorajszym ognisku.
            Mam bardzo fajnych przyjaciół. Kiedy się spotkamy nie narzekamy, nie licytujemy się na kłopoty i nieszczęścia. Nie to, że kłopotów nie mamy, mamy jak każdy. Ale nie delektujemy się nimi. Owszem każde z nas wie, co się dzieje u innego, nie ma tu udawania i ukrywania. Pomagamy sobie, współczujemy, radzimy. Ale ten czas kiedy się spotykamy ma być czasem radości, a nie biadolenia. Czasem oderwania od codzienności. Zawsze jest bardzo wesoło. Śmiech, aż do bólu brzucha i odrętwienia policzków. Zaczerpnęłam z tego ogniska tyle pozytywnej energii, że powinno mi starczyć na cały dzień. A energia przyda mi się, bo mam zamiar zabrać się za pakowanie walizek na wyjazd. Jadę dopiero w czwartek ale zaczynam pakowanie już dziś. Zawsze tak robię, że pakuję się w weekend poprzedzający wyjazd. 
Dlaczego?
Dlatego, że ostatniego wieczoru wolę pójść na spacer, usiąść z kieliszkiem wina, obejrzeć film, przejechać się rowerem, spotkać się z przyjaciółmi, poczytać książkę. Zrobić cokolwiek, co robić lubię. Bo pakowania NIENAWIDZĘ. Rozkładam je więc na etapy. Trochę dziś, trochę jutro....tak jak się rozkłada długą męczącą wędrówkę. 
We środę wrzucę do walizki tylko kosmetyki i jakieś drobiazgi. I będę mogła odpocząć przed podróżą :)))
Tak więc do boju! 
Jeszcze tylko mała kawa i muzyka, coby się chciało tego, co tak się nie chce :)


14 komentarzy:

  1. Kiedy bylam nastolatka, to kochalam pakowanie, bo byl to dla mnie juz poczatek podrozy. Z czasem jednak podrozowalam coraz wiecej i musialam usprawnic sam proces pakowania. Tetaz pakuje sie szybciutko, w 10 minut, ale to nie sa prawdziwe podroze, tylko przemoeszczanie sie miedzy moimi trzema miejscami na ziemi, wiec np kosmetyki mam wszedzie i nie musze ich wozic. Woze wiec tylko komputer, aparat (zawsze pod reka bo zdjecia na blog:), czasem jakies ubranie jesli nastepnego dni ide prosto z Thalysa do pracy (np jutro) i cos do czytania (w komputzreze lub zwykla ksiazka).
    Na dluzsze urlopy ostatnio nie wyjezdzalam, czasem tylko jakis wypad na kilka dni (jak np rejs po Renie na Boze Narodzenie). No i wtedy staram sie tez zapakowac jak najmniej i jak najszybciej, zeby nie tracic czasu. tak ja chyba tez nie lubie sie pakowac. Robie to tak automatycznie, ze juz o tym nie mysle...
    Milego urlopu
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      O ile pakowanie się w ciepłe klimaty mam już "obcykane"
      Kilka sukienek, bikini i olejek do opalania. O tyle tutaj trochę trudniej, bo pogoda może być naprawdę różna. No tylko jedno jest pewne....żadnych szpilek i sukienek. To w jakiś sposób tez ułatwia sprawę ;)
      Ufffff.....chyba zrobię sobie przerwę na kawę....więcej tych przerw niż pakowania ;)

      Usuń
  2. Ja pakować się lubię. Zwłaszcza ze zazwyczaj pakuje 3 osoby i kota(kot jeździ z nami :-)). Nie lubię za to wracać i rozpakowywać... Brrrrr...

    Cmok<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.....to możemy się zgrać :)
      Dla mnie rozpakowanie się nie stanowi problemu.
      Wpadniesz mnie spakować? ;)

      Usuń
    2. Rozumiem cię J. Ja nadal się nie rozpakowałam...

      Usuń
    3. Kiedy ja wracam....nastawienie pralki i wyniesienie walizek do piwnicy jest pierwszą czynnością :)
      dopiero potem podlewam kwiaty :)))

      Usuń
  3. to super, że tak odetchnęłaś :) dla mnie pakowanie to nie problem, zawsze wiem co zabrać (i zawsze zabieram za dużo :D ) i właściwie wrzucam do toreb ostatniego dnia. kiedyś było gorzej, bo gdyby czegoś zabrakło, to nie było gdzie kupić, a teraz jak zapomnę szamponu, to polecę i kupię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz czego ja zawsze zapominam? Szczoteczki do zębów :) Gdybym je kolekcjonowała, miałabym szczoteczki z całej Europy :)

      Usuń
  4. Faktycznie Julio, czas u Ciebie,,pędzi'', ale wierzę, że istnieje, nie tylko na mapie, taki zakątek, który wygładza tempo i upływ czasu.

    górska dolina
    stado owiec wygładza
    upływ czasu

    uściski S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam Sebastianie, że mój czas nie "stąpa" :))
      muszę chyba znaleźć to miejsce, gdzie ten szaleniec się uspokoi.
      mówisz górska dolina......poczułam miły powiew chłodu...
      Dziękuję za to haiku

      Pozdrawiam ciepło :))

      Usuń
  5. A gdzie Ty jedziesz znów?... Będzie tam internet, prawda?... No. Ogniska radosne są super. Zresztą innych nie pamiętam tylko te radosne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Norwegii jadę :)
      Internet ponoć ma być. Nie wiem tylko, czy będę miała czas i siły na komputer. Mam zamiar baaaaaaaardzo dużo chodzić i cieszyć oko pięknymi widokami.

      Usuń
    2. Pięknie. Długie wieczory. .. :D

      Usuń
    3. Też zwróciłam na to uwagę :))
      Uwielbiam długie wieczory. A jeszcze tam z tym widokiem z tarasu....oby tylko nie padało

      Usuń