piątek, 23 sierpnia 2013

never

          No i dopadły mnie smutki. Wiedziałam że prędzej czy później to nastąpi....że nie ma tak fajnie, że sobie wyjadę na dwa tygodnie i uleczę się z wszystkiego. Sanatorium (te dla duszy też) w zasadzie chyba tylko podregulowuje organizm, a nie cudownie uzdrawia. 
         Nie wiem...może to zbliżająca się jesień, może brak słońca, może próby wpasowania się znów w ten nudny rytm.....coś sprawiło, że wczoraj wieczorem przygasłam. Dopadły mnie myśli o przemijaniu i o tym, że to co najpiękniejsze już poza mną i że nic fajnego już mnie nie spotka.... 
       Jedno moje ja mówi że pierniczę jak zwykle, że przecież jeszcze tyle się może zdarzyć. To drugie siedzi w kącie z podkulonymi nogami i chlipie. Wczoraj byłam z tym drugim. Dziś próbuję wsłuchać się w to pierwsze.

I jeszcze ta piosenka dnia w trójce.....jakby dla mnie....Korn "Never Never"



27 komentarzy:

  1. Myśli o przemijaniu, smutki i melancholie też są ok Julio... Uczą nas, że smutek jest "be", ale to nie prawda... :). Minie tak samo jak euforia, więc się nim ciesz (paradoksalnie), póki jest... :D. Ja też mam "takie małe zwierzątko, które siedzi w kąciku zaślimtane i marzy, by je ktoś przytulił, by się ktoś nim zachwycił, by je kochał, kochał mimo łez, albo i dzięki nim...". :)... Trzymaj się cieplutko mimo smutków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Abi :**
      wiem że minie i niech mija jak najszybciej. Nie cierpię takiego stanu u siebie. Jestem wtedy zła na samą siebie.

      Usuń
  2. ej, pierniczysz

    ale nie złość sie na siebie, bo to bez sensu
    minie

    a smutek jest tak samo naturalny jak radość. I tak samo jak ona - mija

    Całus w czółko :*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że pierniczę i jak tu się nie złościć?
      radość jednak jest fajniejsza
      Dziękuję....buziak Skarbie:*

      Usuń
  3. syndrom po-urlopowy kochana, oby szybko minal, bo zaraz jesien..:( trzymaj sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak też pomyślałam....że dopiero poczułam, że wróciłam. I że urlop się skończył.
      Ale widzę światełko w tunelu....mam jeszcze 6 dni. Z tym że jak z tych 6 wrócę, to dopiero będzie dół.
      A jak Twoje sprawy?
      Cisza?

      Usuń
  4. na pocieszenie przyznaję Ci rację, pierniczysz, oj pierniczysz, ale wiesz, że po burzy przychodzi słońce. ze smutkami trzeba walczyć przez całe życie. przerabiałam to nie raz. wiem jednak, że trzeba czasami zakopać się głęboko w swojej smutnej dziupli, pocierpieć, pożalić się i po prostu przeczekać. jutro będzie radosne słońce. pamiętaj, nie jesteś sama, nigdy.
    wysyłam dużo światła, uśmiechu, radości, bo mam tego ostatnio bardzo dużo i chętnie się podzielę.
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za światło i usmiech :)
      Masz rację....trzeba po prostu przeczekać.
      No i wiem, że pierniczę, ale nie umiem tej pierniczącej mnie uciszyć. Twarda sztuka.
      Buziaki :*

      Usuń
    2. To ja się podłączam. Cholernie mi źle i nawet nie chce mi się żartować z tego. Mirabelka gnije z nadchodzącą jesienią! A tak bardzo chciałabym się jakoś zakonserwować.

      Usuń
    3. Można by się zahibernować i odmrozić we właściwym czasie.
      To też byłby pomysł :-*

      Usuń
    4. A nie wystarczy krioterapia? Choć tak z drugiej strony pewnie było by mi zimno. ;)

      Usuń
    5. Nie wystarczy :)
      Kolega z pracy (ten z parteru) opowiadał mi o jakiejś książce sf w której kobiety wchodziły do jakiejś regenerującej skrzynki, skąd wychodziły piękne u młode. One się odmładzały a ich mężowie normalnie starzeli. I kiedy oni schodzili z tego świata, ich młode i piękne żony, dziedzicząc cały majątek, wiązały się z jakimś młodzieńcem i sytuacja się powtarzała.
      Więc może by tego spróbować? :)

      Usuń
    6. mam plan :) mnie jeszcze nie dopadła jesień, ale wiem, że to zrobi, dlatego może zrobimy składkę i kupimy sobie taka maszynę :)) a w najgorszym razie skrzynkę dobrego wina :))

      Usuń
    7. Jestem ZA! a nawet nie jestem przeciw :)

      Usuń
    8. Ta skrzynka musi nieźle kosztować, nie wiem czy damy radę, ale na wino na pewno nazbieramy :)

      Usuń
  5. duchowy rollercoaster.... normalka
    trzeba przeczekać i do przodu :)...może z lampką wina i dobrym romansidłem lub kryminałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie romansidło!!!! To mnie rozkleja i niepotrzebnie daje nadzieję. Jakiś film z porządnym mordobiciem by się przydał...czyli sensacja może.
      O i tak zrobię....albo do kina albo w domu kino
      I przeczekam :*

      Usuń
  6. Zwyczajna kolej rzeczy... I jedni jest pewne... wszystko mija...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie można by coś z tym zrobić? nie ma sposobu na zapanowanie nad "normalna koleją rzeczy" ?

      Usuń
    2. Nad koleja rzeczy moze nie ale nad emocjami trzeba sie przynajmniej starac.

      Usuń
    3. No staram się jak umiem. Słońca mi trzeba :-*

      Usuń
  7. .. to jednego dnia jest bajkowy jednorożec a drugiego hard rock .. z never coś tam .. może powinnni zagrać nigdy nie mów nigdy .. całkiem nagle możemy być znowu Debiutantami
    http://en.wikipedia.org/wiki/Beginners
    :^)

    ktoś tam powiedział, że najlepiej zacząć do kochania siebie .. co jest nie jest łatwe wbrew pozorom ale przynajmiej obiekt uczucia nie ma gdzie się ulotnić :^)) próbuję .. czasem się udaje czasem nie i potem znowu tak :^))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała ja :) koktajl emocjonalny :)
      raz góra raz dół, ze skrajności w skrajność
      nie umiem osiągnąć złotego środka.

      Debiutanci mówisz...może coś w tym jest :))
      A z tym kochaniem siebie, co prawda obiekt się nie ulatnia, ale może być oporny ;)

      Usuń
    2. może być oporny jak osiołek :^))

      Usuń
    3. Jak delikatnie :)) cały TY
      buziak :*

      Usuń