wtorek, 6 sierpnia 2013

kilka kilometrów i wiele lat wstecz

           Byłam wczoraj u przyjaciółki, takiej z którą znamy się od średniej szkoły. Ostatnimi laty jakoś brakowało czasu, żeby się spotykać. To był mój wielki wyrzut sumienia. Ale zawsze było "coś" co krzyżowało plany. 
           Wolne popołudnie, szybka decyzja...wsiadłam na rower i pojechałam do niej. To tylko kilka kilometrów ode mnie. Jej mąż w delegacji, dzieci na wakacjach, cała chata dla nas. Tylko my dwie...tak jak kiedyś. Nareszcie można było swobodnie pogadać. Tak jak za dawnych czasów, kiedy to godzinami leżałyśmy w łóżku słuchając The Doors i gadając o wszystkim i o niczym. Kiedy spotykają się dwie przyjaciółki....faceci stają się czymś niepożądanym, wręcz zbędnym. Owszem mogą stanowić temat rozmów i przeważnie tak jest. Ale ich obecność nie jest wcale potrzebna. Właśnie wczoraj sobie to uświadomiłyśmy. Przedtem myślałam, że może trochę się zmieniłyśmy, oddaliłyśmy, bo nie zawsze ta nasza rozmowa wyglądała tak jak kiedyś. Ale wczoraj.....wczoraj znów było jak za dawnych lat :))
        Był tam co prawda z nami jeden facet......Nick Cave :)) Tak jak kiedyś naszym rozmowom towarzyszył nieodłącznie głos Jima Morrisona, wydobywający się z małego przykurzonego magnetofonu. Tak teraz z wielkiego rozwijanego ekranu przyglądał się nam Nick Cave.
             Szeroko otwarte drzwi, wychodzące na ogród. Pyszna kawa w filiżance. I obecność kogoś, kto Cię doskonale rozumie, bo przecież zna Cię od tak dawna. Nic nie musisz do końca dopowiadać, bo ona wie....bo jeszcze pamięta jaka jesteś. Przecież aż tak bardzo się nie zmieniłam, może trochę zmądrzałam. Choć sama nie wiem ;) sądząc po głupstwach które wyczyniam chyba jednak nie.
         Cudowny wieczór!!! Gdzie znajdziecie knajpę z ogródkiem, w której grają muzykę dokładnie taką jaką lubicie, gdzie zawsze znajdzie się wolny stolik, a towarzystwo wokół nie zakłóca twoich rozmów? Nie wiedziałam, że po latach znów będę doceniać fakt posiadania "wolnej chaty" :)))


20 komentarzy:

  1. :)

    a to sie cieszę, że sie fajnie bawiłaś :*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      jak wrócę z Norwegii uczynię z tego cotygodniowy zwyczaj :))

      Usuń
  2. taka prywatna knajpa z tym co kochamy najbardziej :)) super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z zielenią dookoła :) i ciszą. I dodam jeszcze że to niemalże centrum miasta. Taka wieś w mieście :)))

      Usuń
  3. Zazdroszczę tych otwartych drzwi na ogród :) Resztę da radę jeszcze jakoś skombinować :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te drzwi to tylko dodatek :)))
      Najważniejsza jak wiesz jest osoba :))
      no dobra....Nick też jest ważny :)

      Usuń
  4. Doskonale Cię rozumiem. Dodam jeszcze, że sama pewnie bym do Was dołączyła, bo klimaty iście z moich licealnych czasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dołączaj :)
      Razem z Dżejkiem :)))

      Usuń
    2. a może ona chce sama ??:P:P:P

      Beze mnie :(:(:(

      (Ty wiesz co ona w liceum robiła ??:D nie chcesz wiedzieć :P:P:)
      Brom- kocham Cie :P

      Usuń
    3. hahahaha to tym bardziej chcę wiedzieć i chcę poznać :)
      I nie sądzę, żeby ona....bez Ciebie...nie martw się :***

      Usuń
  5. No ja też dziś czekam na przyjaciółkę :). Cudne są takie spotkania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pogoniłaś swego faceta?
      Bo z nim to już nie to będzie :*

      Usuń
    2. Zuch chłopak :) Wie co i jak :)))

      Usuń
  6. kobieca przyjaźń jest czymś bardzo cennym...moja przyjaciółka mieszka aż lub tylko????{ w tych czasach}500 km ode mnie...
    Fajnie spędzonych dni już nie tylko z przyjaciółką życzę:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak że przyjaciele mieszkaja za oceanem. 500 km to jeszcze chyba blisko :)
      Dziękuję Pat :)

      Usuń
  7. Właśnie czasami bliżej mamy do tych co za morzem...bo lecimy samolotem...i bywa,że wtedy do tych co dalej , mamy bliżej właśnie:):):
    Ale bez względu na odległość , najważniejsze,że ich mamy!!!
    Przyjaciel ,to nasz taki opiekun stróż troszkę:):)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tych co daleko znajdujemy czas na codzienny mail. Ci co blisko "odkładani" są na później....bo przecież są...zawsze

      Usuń
  8. Racja...a więc może trzeba też napisać do nich maila????:):):)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń