poniedziałek, 22 lipca 2013

przeciwstawne bieguny

Zaczęłam się dziś zastanawiać na tym, czego szukamy w naszym przyszłym partnerze. Czego ja zawsze szukałam? Podobieństw czy raczej przeciwieństw? Czegoś bliskiego i znanego, czy raczej wręcz przeciwnie czegoś zupełnie nieznanego, czegoś co mnie przyciągnie, zaciekawi?
Myślę że jednego i drugiego.
Dobrze jest kiedy trafimy na kogoś, kto wydaje się nam znajomy, bezpieczny. Znalezienie w drugim człowieku podobieństw podobno zwiększa poczucie własnej wartości. Ale jeśli ten ktoś nie będzie miał nam nic nowego do pokazania, jeśli nie będzie potrafił nas niczym zaskoczyć, prędzej czy później przestanie nas intrygować. Taki ktoś, bardzo podobny do nas, nadaje się na przyjaciela, ale czy na partnera życiowego też?
No może i czasem też, nie będę tu uogólniać. Bo każdy przecież jest inny, ma inne wymagania i oczekiwania. Ale wydaje mi się, że jeśli chcemy, żeby nasz związek żył, żeby iskrzyło muszą być między nami jakieś różnice, przeciwieństwa, które będą przyciągać jak przeciwstawne bieguny magnesu. Bo jeśli będziemy dokładnie tacy sami, będziemy w stanie przewidzieć każdy następny ruch naszego partnera, każde słowo, gest, to prędzej czy później zaczniemy się zwyczajnie nudzić.

Dobrze jest kiedy nasz partner się od nas różni, kiedy ma swój własny mały świat, do którego niekoniecznie musi nas wpuszczać. I ja to potrafię zrozumieć i uszanować. Niech ma swoje tajemnice, pasje, cokolwiek swojego.....nie wszystko trzeba przecież robić razem. Czasem dobrze jest na chwilę oddalić się po to, żeby z tym większą radością i tęsknotą wrócić i na nowo się sobą zachwycić.
Ale to moja wizja świata :)))) i nie każdy musi się z nią zgadzać.

Znam też pary, które spędzają ze sobą każdą minutę.....nie potrafiłabym tak, udusiłabym się.
Kocham te piękne wspólnie spędzane chwile, ale potrzebuję czasem oddechu i samotności....jestem dzikim ptakiem :)



14 komentarzy:

  1. i tu mi się Truman C przypomniał o tym, że nie wolno kochać dzikich zwierząt ;))

    Ja nie odkryłam jeszcze jaki powinien być mój partner :P Domyślam się tylko, że niełatwy :P:P A w ogóle to najlepiej żaden. Współczuję mojemu T że musi się ze mną męczyć.
    Przypuszczam że nie jest mu nudno, ale czy to plus ... ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest stanowczo na plus :)
      Brak nudy postawiłabym na pierwszym miejscu :))))

      Usuń
  2. Ze mną jest tak samo... Związek to zbiór wspólny dwóch oddzielnych istnień, bardzo trudno jednak jest znaleźć kogoś, kto byłby w wystarczającym stopniu podobny i różny. Wydaje mi się, że kluczową sprawą jest wspólny system wartości. To co najważniejsze powinno być takie samo, albo bardzo, bardzo bliskie dla obojga. Tak mi podpowiada moje doświadczenie. A oddzielne światy, własne pasje, grono znajomych itd. to oczywiście jest drugi filar... Zresztą to temat rzeka :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) temat rzeka, który z trudem w parę zdań wcisnęłam, bo sama nie lubię długich wpisów :)
      Ale generalnie chyba bardziej przyciąga odmienność.
      Ja jestem wiecznie ciekawa czegoś nowego, czegoś czego sama nie umiem, nie robiłam, nie znam.

      Usuń
  3. Trochę tego i trochę tego... Trzeba po prostu mieć szczęście i dobrze się dobrać :) Przede wszystkim, żeby czuć się dobrze i swobodnie z drugą osobą. A co do pasji - to moim zdaniem warto mieć też jakąś wspólną pasję, bo to bardzo często pomaga w tym, żeby "patrzeć się nie na siebie nawzajem, ale razem przed siebie", wyznaczać sobie jakieś wspólne cele. Warto jednak, żeby każdy wnosił do związku coś nowego - i tu jednak ważna jest pewna odmienność. Na dobry związek nie ma recepty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma :)
      Każdy musi mieć chyba swój własny przepis.
      Ale życie z kimś, kto chciałby ze mną dzielić wszystko, dosłownie każdą minutę.....byłoby nie do zniesienia
      Pozdrawiam Hemli :)

      Usuń
  4. no tak, sama nie wiem czego szukamy, a że jestem na etapie wkurzania się na niego, to pewnie nie jestem objetywna. Jedno jest pewne: zgadzam się z ostatnim Twoim stwierdzeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w gronie dzikich ptaków :)
      Nieustanna obecność faceta mogłaby wykończyć :)

      Usuń

  5. Po mojemu ,jak sie kocha to sie kocha i juz.
    Jak zaczynamy widziec wady u partnera,z ktorymi wczesniej sie zylo a tu nagle zaczely nam przeszkadzac,to znaczy ze przestalo sie kochac;)
    Wady kazdy ma, my tez:)
    Tak jak kazdy potrzebuje przestrzeni,jeden wiecej drugi mniej ale kazdy lubi miec chwile tylko dla siebie.
    Ja zawsze powtarzalam ze lubie byc sama ale nie samotna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoim ostatnim zdaniem :) idealnie to ujęłaś.
      A co do wad....myślę, że z czasem raczej akceptuję kolejne, z którymi kiedyś bym próbowała walczyć :)

      Usuń
  6. U mnie też musi być miejsce na swoje własne myśli i czas, w którym nikt absolutnie mi nie przeszkadza.
    A partner - mam się z nim dobrze czuć przez większość czasu. Ażeby ten warunek był spełniony, wystarczy, żeby ktoś był właśnie taki, jak trzeba :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jak trzeba :)))) bardzo uniwersalne stwierdzenie :)))

      Usuń
  7. pięknie to ujęłaś Julio :^) fajnie, że jesteś dzikim ptakiem .. chroń to bardzo :^) .. a Twoja notka jak zawsze klasycznie pięknie mieści się na jednym ekranie u mnie w Chrome .. brawo! dzięki temu jeszcze się lepiej czyta i rozmyśla zamiast gimnastyki góra/dół .. uczę się tego od Ciebie :^) ..
    a tak dla ciekawostki .. w Patagoni w Torres del Paine spotkałem przypadkiem młodą Amerykankę z Nowego Jorku.. tzn prawie, że na nią wszedłem :^) chcąc znaleźć lepsze miejsce na sfotografowanie Lodowca Gray ..spoglądam a tu w trawie na zboczu drzemie sobie ta młoda kobieta .. niechcący ją obudziłem i zaczynam przepraszać ale ona mi dziękuje i mówi że za długo spała .. jesteśmy oddaleni o jakieś 3 godziny od najbliższego obozu wysoko nad lodowcem w dole. ..a droga z powrotem trudna wiele drabinek z ubezpieczeniami i łańcuchów .. zapytała się czy możemy iść razem do obozu i poszliśmy .. mieliśmy fajną rozmowę po drodze .. ona i jej narzeczony byli w trakcie rocznego wojażu po świecie po studiach prawniczych i przed podjęciem pracy .. zrozumiałem, że obydwoje byli z zamożnych rodzin .. ale nie o tym chciałem otóż powiedziała mi, że ta podróż po świecie nieoczekiwanie spowodowała, że byli bez przerwy ze sobą i zaczynali być sobą znużeni .. wpadli na pomysł by rozdzialać się co jakiś czas na kika godzin na dzień czasem na kilka dni i wędrować samotnie a potem spotykać się w ustalonym punkcie i powiedziała mi, że to im bardzo odpowiadało że w ten sposób byli siebie spragnieni.. słysząc to nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że tych dwoje mogło odkryć sposób na długoletni harmonijny związek :^) ... ta inspiracja przyszła dosyć późno dla mnie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz....nawet nie wiedziałam, że tak idealnie wpasowuję się w Twój ekran :)) fajnie. Staram się pisać krótko....zbyt długie wpisy nużą. Z resztą, to tak jak z rozmową, kto chce słuchać przydługich monologów :)
      Ty to wiesz jak poznawać młode Amerykanki :))) niby przypadkiem, niechcący, niby zdjęcie i znajomość jest :P
      A pomysł tej młodej pary świetny.....to naprawdę dobrze robi ludziom. Bo jak można zatęsknić za kimś, kto cały czas jest tuż obok?

      Usuń