piątek, 26 lipca 2013

miejsce do którego chciałabym wrócić

            Barcelona.....miasto, które kocham i do którego na pewno kiedyś wrócę.  Za co je kocham? Za różnorodność :) za wąskie uliczki, za bliskość morza, za słońce, za uśmiech ludzi, którzy tam mieszkają. To była miłość od pierwszego wejrzenia....i trwa do dziś.
          Będąc w Barcelonie mieszkałam w kamienicy, na jednej z tych wąskich uliczek, biegnących w kierunku morza. 
         Lubię, w miejscach które odwiedzam, mieszkać blisko ludzi, blisko zwyczajnego codziennego życia. Nie w strzelistych, pięknych hotelach, w których nie sposób poczuć magię miasta. W nich zawsze jest się tak jakby "obok".
               Mój balkon wychodził wprost na ulicę, na której w małych kafejkach i sklepikach co rano budziło się życie. Lubiłam wcześnie rano stawać na tymże balkonie i oparta ramionami o balustradę, obserwować poranne ożywienie. Chłonąć te wszystkie obrazy, dźwięki i zapachy. Widziałam ludzi spieszących się do pracy. Młodego chłopaka w białym długim fartuchu i czapce, pchającego wózek z jakimś towarem, radośnie pośpiewując. Czy u nas ktokolwiek zaczyna prace od śpiewu? (poza oczywiście śpiewakami operowymi i piosenkarzami :) ) Czułam zapach świeżo parzonej kawy, który jak w reklamie kawy jacobs, kusił żeby pójść jego śladem. Szybka decyzja....i już wychodzimy zaprzyjaźnić się z okolicą. Nie znam....uwierzcie mi....nie znam, drugiego takiego miasta, które by mnie tak oczarowało. Na każdej ulicy za każdym rogiem czekało jakiś architektoniczne cacuszko. Można było tak bez końca chodzić i się zachwycać :)
               Trochę już zmęczeni postanowiliśmy usiąść na kawę, na jakimś małym placyku, pod ogromnym drzewem. Za chwilę do kawiarni przyszło dwóch chłopaków. Zaczęli śpiewać. Było w tym śpiewie tyle spontaniczności i energii, że ta ich muzyka zaraziła mnie. Kupiłam nawet płytę :). Co prawda tu w Polsce nie brzmi to już tak, jak tam, ale wspomnienie i pamiątka zostaną.
           Z kawiarni ruszyliśmy w kierunku portu. Tam znów muzyka....muzyka i taniec. Zwyczajni ludzie, normalnie ubrani, po prostu tańczyli merengue na ulicy :))  Miałam ochotę dołączyć i sama nie wiem co mnie powstrzymało.


Film co prawda nie mój....ale wyglądało to bardzo podobnie 
Kocham Hiszpanów za ich swobodę, nieskrępowanie, 
żywiołowość i miłość do muzyki, śpiewu i tańca.

           Stamtąd bliziutko było już na plażę. Był 1 listopada a ja z podwiniętymi nogawkami dżinsów brodziłam w morzu.....cudownie :) Czy ja mówiłam już że kocham ten klimat? Chyba nie :)  Chwilę posiedzieliśmy na plaży, wygrzewając się, w jeszcze ciepłym, choć jesiennym już słońcu i ruszyliśmy w kierunku ulicy La Rambla na targ  La Boqueria. W życiu nie widziałam tylu ryb i owoców morza, różnych mięs, serów szynek, owoców, słodyczy. Feeria barw, niesamowite doznania wzrokowe, eksplozja kolorów i smaków :) Kupiliśmy coś na kolację, którą postanowiliśmy przyrządzić tego wieczoru w domu. Jeszcze tylko butelka wina i można było rozpocząć wieczór :)
        Dzień był naprawdę cudowny, byłam nim oszołomiona, a przecież to był dopiero początek smakowania Barcelony. Było co oglądać i czym się cieszyć. Wszędzie nie byłam, zostawiłam sobie co nieco na następna wizytę, przecież wiem, że tam jeszcze wrócę.....do Barcelony - mojej wielkiej miłości.
Też macie takie miejsca, które kochacie i co do których macie pewność że tam  wrócicie?  

I jeszcze krótki filmik :) Barcelona w pigułce. 




26 komentarzy:

  1. :-)
    Ja kocham Stambuł chociaż nigdy tam nie byłam.
    Miałam z kimś pojechać, marzyłam o tym. Pojedzie sam.
    A ja kiedyś też tam wyrusze. To takie małe marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stambuł jest i na mojej liście :)
      Ale nie kojarzy mi się z nikim, z kim miałabym tam jechać. Może to i lepiej.
      A marzenia trzeba spełniać, z nim, czy bez niego....
      Na nim świat się nie kończy....pamiętaj!!!
      Buziak, zamglony ;)

      Usuń
  2. Zazdroszczę tej spontaniczności, szkoda, że nam Polakom tego jednak brakuje.

    W takim klimacie i ja mogłabym się zakochać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz co zauważyłam? Że kiedy się tam wyjedzie, bardzo szybko wrasta się w otoczenie i zaczyna tak samo podchodzić do życia.
      Czyli jest nadzieja :)

      Usuń
    2. Trzeba więc wszystkich Polaków wysłać tam na wakacje, może jak wrócą to z innym nastawieniem. (ale oczywiście przyznaję się, że sama również jestem malkontentem)
      Ale i tak wydaje mi się, że lato sprzyja radości, widać to po uśmiechniętych twarzach na ulicy...ale może to tylko Ci co wrócili z urlopu? ;)

      Usuń
    3. Jak nic to Ci, co z urlopu wrócili. Ale słonecznego urlopu. Bo moja koleżanka z naprzeciwka narzeka niemalże nieustannie od wczoraj, kiedy to powróciła. ;)

      Usuń
  3. Mam, ale moje miejsca są mniej wykwintne ;) Na pewno wrócę w Bieszczady :D... I będę wracać wiele razy. Bardzo podoba mi się taki taniec na ulicy :)... Myślę, że i ja mogłabym się zakochać w Barcelonie :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że tak....Barcelona ma w sobie coś, co czaruje i przyciąga :)

      Usuń
  4. Tyle jest miejsc do ktorych chcialabym wrocic, glownie dlatego, ze bylam tam, ale nie z Davem, wiec chcialabym tam pojechac z Nim! jakbym musiala wybrac tylko jedno...trudno by bylo...bardzo, ale to berdzo lubie Prage i nawet nie wiem dlaczego, z drugiej strony wspinaczka na wymarly wulkan przez dzungle na St Kits, tez warta powtorzenia, ale chyba jednak wybralabym Rzym. Ja wlasnie w Rzymie (w Barcelonie niestety jeszcze nie bylam!) ale ja wlasnie w Rzymie zachwycilam sie malymi uliczkami, kapliczkami schowanymi na malymi prostymi drzwiami, kwiatami, fontannami, ludzmi i jedzeniem. Wiec chyba Rzym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ to nie musi być jedno miejsce :) ja też mam ich kilka.
      Barcelona, Madera którą kocham za to, że jest jak miniatura raju, Gran Canaria za jej łagodny klimat i wiatr od oceanu, Jezioro Wigierskie które chyba nigdy mi się nie znudzi, do tej pory opływałam je kajakiem, teraz chcę objechać rowerem. Takich miejsc może być mnóstwo.
      Cieszę się Misiu, że obudziłaś się z europejskiego snu :))

      Usuń
  5. Mieszkam w Hiszpanii 9 lat i odkryłam tu wiele miejsc równie
    malowniczych, jak Barcelona :) Z dużych miast zdecydowanie
    wolę Madryt czy choćby pobliską mi Malagę, ale to oczywiście
    odbiór zupełnie indywidualny.

    Hiszpania jest malownicza, zróżnicowana, wielonarodowościowa,
    piękna architektonicznie, każdy może znaleźć coś dla siebie.
    Costa del Sol to pura alegría de vivir, ponad 300 dni w roku
    ze słońcem nad głową, morze i góry, znakomite jedzenie i flamenco,
    które wieczorami podnosi ciśnienie. Mijas, gdzie w tej chwili
    mieszkam, to czysta magia - widoki zapierające dech w piersiach,
    na uliczkach bryczki konne i osiołki (burro taxi), małe kawiarenki, sklepiki z pamiątkami, kolorowa fala turystów,
    a czasami mgły ścielące się między grzbietami na wzgórzach
    lub otulająca wszystko bryza od morza. Niedaleko Sierra Nevada, Granada, Malaga, Marbella, Nerja, Gibraltar, Tarifa, skąd można promem ruszyć do Maroka, nawet na parę godzin. Są takie dni,
    kiedy powietrze jest krystaliczne, a wtedy z okien widzę brzeg Afryki.

    Północ też jest przepiękna - Kraj Basków czy Santander,
    Cantabria Infinita, rozległe atlantyckie plaże, ale klimat nieco chłodniejszy i więcej deszczu.

    Barcelona jest urokliwa, to fakt, ale zamiast wracać w to samo
    miejsce, dobrze jest spenetrować też inne zakątki
    i poszukać nowych miejsc ukochanych :)

    Moim najbliższym celem jest Formentera - "wyspa, która uciekła
    z Ibizy" - nie ma tam lotniska, trzeba dopłynąć statkiem,
    ale miejsce jest podobno niezapomniane.

    Saludos :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach..... tak to wszystko pięknie opisałaś, że aż zatęskniłam za Hiszpanią, a tu plany urlopowe zupełnie inne.
      Ale wszystko przede mną. Już teraz wiem, kogo wypytywać o kolejne wakacje, jakby co :)
      A jak już zdobędziesz Formenterę opowiesz o niej :) m.am nadzieję

      Saludos :))

      Usuń
    2. Julio, służę pomocą wszelaką.
      Ponieważ zauważyłam, że ostatnio w swoich postach
      piszesz o miejscach w Hiszpanii
      i uczysz się hiszpańskiego, to pomyślałam,
      że coś Cię ciągnie w te regiony :)

      Usuń
    3. Ciągnie i to bardzo :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  6. Magiczne miejsce... pola i laki i staw mojego dziecinstwa bija wszystkie wielkie i piekne czy urokliwe miasta na glowe /smiech/!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mają takie prawo :) bo to Twoje ukochane miejsca
      Pozdrawiam Judytko :)

      Usuń
  7. piękne impresja barcelońska Julio ... ależ fajnie tak zamieszkać właśnie w kamienicy a nie w hotelu .. u mnie też tak bywało.. zamieszkaliśmy na całe lato w Barcelonecie zawsze takiej trochę robotniczej (bo koło portu) dzielnicy
    a jak będziesz następnym razem w lecie to jest jeden z najpiękniejszych na świecie basenów .. i kosztuje tylko kilka euro żeby tam popływać :^)

    http://www.guardian.co.uk/travel/2011/nov/01/barcelona-swimming-pool-montjuic-piscina

    proszę popatrz na filmik w artykule :^)

    Barcelona obok Lizbony jest moim ulubionym miastem w Europe

    bardzo ciepło pozdrawiam :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka piękna panorama. Z tego basenu widać całe miasto. To gdzieś przy tej kolejce?
      Jak wiesz w Lizbonie jeszcze nie byłam, czasem zaglądam na różne strony w poszukiwaniu tanich lotów. W końcu mi się uda :) Do Paryża poleciałam z 39 zł. Tu nie oczekuję aż takiej okazji, a jednak fajnie by było zapłacić mniej :)
      Pozdrawiam ciepło Piotrze :*

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Musiałam być w pobliżu, bo na wzgórze wjeżdżałam :)
      Mówiłam.....zostawiłam coś na następny raz.
      Dziękuję za życzenia :*

      Usuń
    4. spieszyłem się pisząc i to co napisałem nie miało sensu przez błędy .. poprawiam się :^)
      'to jest na wzgórzu Montjuic niedaleko muzeum Miro ..a troszkę dalej jest stadion olimpijski .. często bywaliśmy na tym basenie z córkami .. najmłodsza jeszcze była maleństwem ale dwie starsze bardzo lubiły to miejsce by mieć odmianę od plaży która potrafi być w Barcelonia zatłoczona ale zawsze jest piękna nawet jeśli sporo ludzi..
      życzę Ci wielu inspirujących podróży Julio :^)'

      Usuń
    5. Sens Miało Piotrze :)
      U mnie cudny poranek i powinnam powiedzieć Ci dzień dobry, ale wiem że w najlepsze śpisz. Więc śpij dobrze :*

      Usuń
  8. ta ich słoneczna pogoda daje im tyle radości, że aż chce się śpiewać i tańczyć :))
    ja kocham Pobierowo. takie wrześniowe, ciepłe, ale już bez tłumów. szum morza i zachody słońca na plaży. wschody, też, ale widzimy zawsze tylko ten pierwszego dnia, kiedy nocną podróż na wakacje kończymy właśnie nad brzegiem morza. na kolejne nigdy nam się nie chce wstawać :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobierowo...Pobierowo...matko jak to daleko ode mnie. W życiu tam nie byłam i pewnie nie dojadę :)
      Nasze morze uwielbiam ale poza sezonem, kiedy nie ma już tyle ludzi.

      Usuń
  9. I znowu tym wpisem przypomnialas mi jak tanczylam w nocy boso na uliczkach jednej z wysp Bhamas,i tam tez chetnie wybralabym sie po raz kolejny:)
    Ale ja juz tanczylam na ulicy Nowego Jorku w Las Vegas i jeszcze w kilku innych miastach bo ja jak uslysze muzyke to tancze i nie wazne gdzie,tancze i juz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jak ja Ci ciągle jakieś fajne wspomnienia przywołuję :)) Masz u mnie takie SPA dla duszy :D
      Ale na ulicach Białegostoku jeszcze nie tańczyłaś :)
      Przybywaj!

      Usuń