wtorek, 2 lipca 2013

już nie płynę


Coś się porobiło....
najpierw był niepokój, potem przyszedł smutek
dzień zrobił się jakby bardziej szary niż inne
jakby mniej chęci we mnie
na cokolwiek
coś we mnie dogasa, coś się tli...



Ale wiem, że to stan przejściowy
że minie
muszę tylko poczekać
przymknąć powieki i przeczekać ten czas
to tylko gorszy dzień
takie bywają, prawda?

Jeszcze polecę do takich stron,
Gdzie rosną skrzydła na miejscu rąk
Ze szczytów myśli obejrzę świat
Zmienię się w echo i górski wiatr

16 komentarzy:

  1. Duża dawka emocji i chłodzenie się samo włączyło.
    Nie przejmuj się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak....nie można przecież wiecznie fruwać
      Poczekam....przeczekam....
      zwinę się kłębuszek i przeczekam
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. "już nie płynę" - oj całe szczęście! Znam takich co popłynęli ;)

    A Ty kochanieńka (jak to mówi moja sąsiadka Irenka) na Boga i partię ogarnij się!

    Szarość minie, kolory mają większą siłę przebicia, kwestia chwili.
    :* Trzym się maleńka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Może i masz rację....mogłam popłynąć
      i wylądować nie wiadomo gdzie
      A tak....co prawda zmoknięta i zwinięta w kulkę, ale jednak siedzę na brzegu....
      dzięki Mirabelko :*

      Usuń
  3. M. ma rację :)
    I Mirabelka ma rację :):)

    ale masz fajnie- same mądre kobiety dookoła :)
    Przyszłam zepsuć tę statystykę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kobietki kokietki:)

      Usuń
    2. M. - gdzie, gdzie ??:):)

      Usuń
    3. Na szczęście długo nie tkwię w fatalnym nastroju. Sytaram się wygrzebywać jak najprędzej i nie utrwalac tego stanu.
      Telefoniczna obietnica Dżej że przyjedzie i walnie mnie w rudy łeb rozbawiła mnie.
      Moje czworonożne merdate witające mnie na balkonie (całym sobą) rozczuliło.
      A widok koszulki nocnej, ułożonej przez mego faceta na łóżku w tzw. wachlarzyk (jak to robią w hotelach) rozłożyło na łopatki ;))

      Usuń
  4. Oczywiscie ze nie mozna wiecznie fruwac,trzeba przeciez zejsc na ziemie,chociby po to zeby cos zjesc:)Potem trzeba poczekac bo z pelnym zoladkiem zle sie fruwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba Maguś zejść, zjeść a nawet wcześniej ugotować.
      A potem....wiadomo, że nie od razu fruwać.
      Najpierw pójdę do kina, na "Przed północą" nie dam sie smutkom wykończyć!
      I basta!

      Usuń
    2. Zbyt czesto te smutki Ciebie dopadaja.

      Usuń
    3. Wiem Maguś że często. Ale zobacz już jest dużo lepiej niż pół roku temu. Pomału wychodzę na prostą (mam nadzieję)
      Jesteś kochana tak się o mnie troszczysz :****

      Usuń
  5. Nastroje maja to do siebie, ze przemijaja...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I całe szczęście.
      Nie lubię być smutna i nie chcę.
      Pozdrawiam Judytko :)

      Usuń
  6. Ale kawałek! jakby dla mnie:) Dzięki wielkie.
    A co do twojej chandry, to czy życie nie byłoby bledsze, bez tych molowych tonacji? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby pewnie monotonne :)
      Cieszę się że tym razem udało mi się trafić w coś co i Tobie się podoba.
      Ty też jeszcze polecisz :))
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń