wtorek, 2 lipca 2013

ale Leszek!

Jadąc pociągiem lubię obserwować. Nie tylko to, co za oknem, ale i to co w  przedziale. Lubię przyglądać się ludziom. Jeszcze zanim zaczną opowiadać o swoim życiu, bawię się w zgadywankę. Kim są, co robią, jacy są....nawet imiona próbuję wymyślić :)

Moja ostatnia podróż do Poznania. Pociąg relacji Białystok-Warszawa.
Kiedy wchodzę w przedziale jest już starsza pani. Siedzi tuż koło okna. Wygląda na emerytowaną bibliotekarkę. Nie pytajcie dlaczego, wygląda i już. Prawie się nie uśmiecha. Zauważyliście, że panie bibliotekarki są przeważnie smutne? A może tylko te u nas.... Za każdym razem, kiedy zachodzę do Książnicy, czuję się jakbym znów była uczniakiem i oddawała książki po terminie. Jakiś taki chłód....niezadowolenie?
Ale wróćmy do przedziału.
Obok mnie siedzi dziewczyna w futrzanej kamizelce. Wygląda bardzo sympatycznie, życzliwie. Fryzurka poczochrana, skromnie, żadnego makijażu...tylko te czerwone paznokcie :))) musi mieć temperament. Potem okazuje się, że jest bardzo energiczną i kontaktowa osobą.....mówiłam :) czerwone paznokcie!!!
Naprzeciwko mnie chłopak, student. Lekko misiowaty i senny. Milczek.
Skład przedziału wygląda na bardzo sympatyczny i spokojny.
Będzie można zagłębić się w lekturze książki.
Nagle do przedziału wpada babka, taka w typie tej z czterech żywiołów teneryfy....tajfun.
Od pierwszych sekund sieje zamęt i angażuje wszystkich wokół. Cały czas strofuje męża, pokrzykując.....Leszek postaw tam walizkę, no jak ją stawiasz, popraw, przecież nikt więcej nie zmieści bagażu.
Leszek cierpliwie poprawia. Po czym mówi cicho....to ja już pójdę
Pani tajfun chwyta torebkę i biegnie za mężem. Żegna go przy drzwiach, po czym biegnie pożegnać przez okno :)
Leszek macha swojej połowicy i nieśmiało powtarza....to ja już pójdę
Pani tajfun wychyla się przez okno i niemalże wypadając woła....ale Leszek! a Terenię pozdrowić, zaprosić do nas?
Lucyna (żachnął się Leszek) przecież niedawno mieliśmy gości. Proszę daj odpocząć!!
No dobrze....smutno odpowiada Lucyna
To ja już pójdę....Leszek znów próbuje się ulotnić
Pani tajfun woła za nim.....A Dzideczka pozdrowić? Pozdrowię co????!!!
Leszkowi na jego szczęście udaje się zwiać. Jest już daleko, kiedy jest mowa o Dzideczku. My zostajemy z tajfunem. Lucyna rozgląda się łapczywie kogo by tu dopaść, bo wyraźnie zaczyna się nudzić. Chłopak czym prędzej wtyka w uszy słuchawki. Bibliotekarka z zapałem wertuje czasopisma. A ja otwieram książkę i próbuję przenieść się do innego świata....." Alice siedziała przy biurku w sypialni......"
Słońce zagląda przez okno do przedziału.....jakoś wytrzymamy to tylko dwie i pół godziny :))))
Leszek musi z nią wytrzymywać całe dnie. Ciekawe jak teraz się czuje, pewnie oddycha z ulgą....błoga cisza ;)

A tak na marginesie, czy ktoś wie dlaczego akurat na poboczach torów rośnie tyle dzikich maków?

14 komentarzy:

  1. Widocznie tęsknią za ludźmi i usadowiły się przy kolejowych szlakach, by wypatrzeć ich w przemykających wagonach:-)
    PS. Podróże kształcą pod każdym względem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to emocjonalne rzutniki pozdrowień, o których pisałeś :))
      I to by pasowało, bo przyciągają uwagę, cieszą oko i kierują myśli w te ciepłe rejony wspomnień :))
      Dzień dobry Krzysztofie :))))

      Usuń
  2. No cóż, chciałam tak o makach, nawozach, glebie itd..., ale nie będę :), przecież to romantyczny wpis... :). Z moją imienniczką jechałaś ;)... (chyba, że tylko takie imię jej nadałaś na potrzeby postu). Uwielbiam podróże pociągiem... :)... Ten smak przygody! Ach!... Dobrego wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha mówisz że nawozy na torach....no fakt mało romantycznie :)
      Imiona prawdziwe :))))

      Mam wiele fajnych wspomnień z pociągowych podróży....takich z przeszłości. Teraz prawie wszędzie jadę samochodem. Ale tym razem chciałam poczytać, pomyśleć, posłuchać, przypomnieć...
      Buziaki Abi :****

      Usuń
  3. Nie lubie podrozowac pociagiem... za brudno. Dziwna to rzecz z tym brudem... Kamerun jest brudnym krajem, ale to w tamtych stronach wcale mi nie przeszkadzalo, a w Polsce...
    A maki chyba zabladzily, bo kto by chcial rosnac przy torach kolejowych...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt w polskich pociągach zawsze było brudno, odkąd sięgam pamięcią i nic się w tym temacie nie zmienia (o toaletach nawet nie wspomnę)
      A maki...dobrze że zabłądziły :)))) śliczne są
      Pozdrawiam Judytko :)

      Usuń
  4. uwielbiam maki !!!

    i imię Leszek ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) to tak jak ja
      z tymi makami
      Leszka nie znałam chyba żadnego
      za to imię Krzysztof kojarzy mi się bardzo pozytywnie :)))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. No nareszcie ktoś się nad leszkiem pochylił!
      To samo pomyślałam :)

      Usuń
  6. :^)) świetnie napisałaś z taką lekkością. czyta się jednym tchem i z uśmiechem.. Leszek być może miał czas by popatrzeć na maki i nikt go nie strofował, że w złą stronę patrzy :^))
    maki są cudowne .. towarzyszyły mi w czasie pierwszej części El Camino i były takie swojskie dla mnie
    myślę że lubią być przy torach bo tam im nikt nie zagraża a może lubia patrzeć na ludzi w podróży ... bardzo lubię jazdę pociągiem mogą opierać głowę o szybę i patrzeć na krajobraz ..
    myślę, że nie jest tak źle z tym brudem ale może mam różowe okulary kiedy jestem w Polsce (bardzo prawdobodne :^)) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło że wędrujesz po mojej "krainie" :)
      I ciesze się że Ci się podoba to jak piszę :)
      A Leszek....pewnie ze szczęścia nie wiedział jak zagospodarować czas dany mu przez Lucynę. Pewnie kontemplował ciszę :)))))

      Usuń
  7. myślę, że maki lubią wypełniać sobą skrawki niezagospodarowanych miejsc, rosnąć na ziemi niczyjej. tak mało potrzeba im do życia, choć mają takie delikatne płatki...
    tak, uwielbiam maki :)) są najlepszymi towarzyszami podróży, bo nie odrywają od lektury i chronią przed tajfunami ;-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajfunami? :)))
      Tak...ziemia niczyja....to musi być to. Nikt jej nie kosi, nie orze, tu mogą dojrzeć. Widać tylko tu :)

      Usuń