piątek, 28 czerwca 2013

wędrujący uśmiech

Tak ja to nazywam :)
Ktoś tylko musi zacząć, ktoś musi uśmiechnąć się pierwszy.
Dziś będę to ja....choć nie do końca ja, bo ktoś kiedyś to zaczął......no dobrze...może trochę za długo przytrzymałam ten uśmiech dla siebie. Ale dziś, jeszcze przed wyjazdem chcę go wam przekazać.

Tamtego ponurego, szarego przedpołudnia, lało całym niebem, zupełnie tak jak dziś.  Weszłam do kawiarni żeby schować się przed deszczem. Byłam już przemoknięta niemalże doszczętnie. W nie najlepszym nastroju, strzepując krople wody z włosów, zamówiłam kawę.


I taką właśnie dostałam. Buzia od razu mi się uśmiechnęła :) I jeszcze długo potem, kiedy już wyszłam na zewnątrz, kiedy spacerowałam ulicami miasta, uśmiech na mojej twarzy wciąż trwał, nie znikał :)  Przekazałam go pewnie innym mijającym mnie ludziom, oni być może innym....i tak dalej i tak dalej.....

Wyobrażam sobie świat jako konstelację małych lusterek w których odbija się to, co ludzie sobie nawzajem przekazują. Możemy odbijać niezadowolenie, smutek, grymas złości....albo uśmiech.
Ja wybieram to ostatnie i uśmiecham się dziś do Was życząc miłego weekendu :)))

Ps. A tak poza tym.....z uśmiechem wyglądamy piękniej...zawsze :)

10 komentarzy:

  1. Na usmiech zawsze odpowiada sie usmiechem!!!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i zaczęło działać :)))
      Pozdrawiam Judytko :)

      Usuń
  2. Uśmiech, to piękna sprawa.
    Czasem nie wiemy jak nasz uśmiech pomoże drugiej osobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno bardziej niż wykrzywiona grymasem niezadowolenia twarz.
      Uśmiecham się więc do Ciebie Edytko :))

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krzysztofie :)
      Mój zostawię po drodze w Koninie gdzieś w okolicach 13 ;)

      Usuń