poniedziałek, 3 czerwca 2013

tuż przed południem

W Pałandze....jest taki centralny deptak.....coś jak ulica Bohaterów Monte Cassino w Sopocie.
Deptak prowadzący wprost do plaży. Właśnie tam wieczorami można spotkać mnóstwo ludzi idących obejrzeć przepiękny zachód słońca na molo. Miejsce to ma swój niepowtarzalny klimat i urok.


Nie tylko wieczorami jest tam tłoczno. W ciągu dnia też tętni tam życie. Przewijają się tłumy spacerowiczów. Tam jest wata cukrowa, tam siedzi chiromanta, facet z papugą i ogromnym wężem, z którym można (za opłatą) zrobić sobie zdjęcie. Wahałam się, czy go nie dotknąć ale strach zwyciężył. Nie dotknęłam ;)
Na tej ulicy też stoją wszyscy, którzy umieją na czymś grać i chcą trochę tym graniem zarobić. Umieją czy nie umieją (raczej to drugie) ale nie oceniam, tylko doceniam to, że się starają, że im się chce.
A jeśli hałas i gwar zmęczą, jeśli chce się odrobiny ciszy, wystarczy tylko zejść z tego głównego deptaka, parę kroków w bok. Kawałek dalej zaczyna się inny świat, jakby zapomniany przez wszystkich, opuszczony i zaniedbany. Są tam jakieś zaplecza hoteli, jakieś szczątki fundamentów niedokończonych budowli. Nawet liliowa barierka nad kanałem w tym miejscu jest bardziej obdarta i pordzewiała niż gdzie indziej.
Lubiłam chadzać tamtą ścieżką,  "na zapleczu", z dala od gwaru, hałasu, tłumów.
Kiedy się tam wchodziło, czuło się coś w rodzaju ulgi, jaką się czuje kiedy człowiek wychodzi ze sklepu, ze zbyt głośną, nachalną muzyką. Zamykają się za nami drzwi sklepu i pojawia się myśl "nareszcie cisza".
To miejsce upodobał sobie też jeden z ulicznych grajków. Starszy mężczyzna, grający często na bulwarze. Wyglądał trochę jak bezdomny, choć nie wiem czy nim był. Może tylko był bardzo zaniedbany i ubogi. Siedział na trawie nad brzegiem kanału, coś jadł. Obok niego leżała gitara "ubrana" w pokrowiec. I ten właśnie pokrowiec mnie urzekł :)  Uszyty był ze starej skórzanej kurtki. Guziki biegły akurat wzdłuż gryfu, na końcu był kołnierz, lekko postawiony. Gitara wyglądała jak opatulona ciepłą kurtką. Wyglądała jak towarzysz grajka, jego dobry przyjaciel, któremu oddał swoją starą kurtkę. Jak kumpel z którym przysiadł na trawie, żeby zjeść razem śniadanie.....kto wie.....może to był jego jedyny kumpel....


14 komentarzy:

  1. Sporo piszesz o tym miejscu. Musi miec w sobie dużo dobrej energii, którą tak bardzo czerpiesz garściami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie miejsca które przyciągają, w których czujemy się dobrze. Masz chyba rację...w tym zapomnianym przez ludzi zakątku było mi spokojnie i dobrze. Chyba po prostu nie lubię tłumów, hałasu, takiego "kurortowego szału" ;)
      Gdziekolwiek bym nie pojechała zawsze szukam tam swego miejsca, mojej oazy.

      Usuń
  2. To magiczne miejsce. Tak czuję z opisu.
    Każdy z nas ma takie miejsca w których czuje się magicznie i bezpiecznie. Miejsce, do którego wracamy, w którym się ukrywamy.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w opowieściach z Narnii :)
      Tylko tu nie było starej zaczarowanej szafy, był za to stary drewniany mostek, a za nim inny świat.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. :))

    Bardzo lubię Twoje historie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię Ciebie Dzejku :*

      Usuń
  4. Oh, kawa zupelnie inaczej smakuje , jak pije sie ja czytajac Twoje Julio historie...dzis dzieki Tobie, bylam w Palandze...czuje sie jakbym widziala to wszystko co Ty, ale dlaczego nie zrobilas zdjecia tego pokrowca na gitare???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech...wiesz....głupio byłoby tak fotografować. A poza tym wolę chyba zachować wspomnienie, a nie zdjęcie. Wspomnienie ma w sobie te wszystki uczucia jakie mi wtedy towarzyszyły. Zdjęcie byłoby tylko zwykłą fotografią.

      Usuń
    2. Jak tylko napisalam, ze szkoda, ze nie zrobilas zdjecia...tak sie zastanowilam czy ja bym zrobila...i, wiesz, tez nie! ale zobacz, Abigail tez o to spytala - zafascynowalas nas ta gitara.....

      Usuń
  5. Szkoda, że nie zrobiłaś zdjęcia tej ubranej w kurtkę gitarze... :), musiało to wyglądać niesamowicie... Piękne miejsce w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie zrobiłam....ale uwierz że wyglądała urzekająco w tej wytartej skórzanej "kurteczce"
      A miejsce fakt piękne. W kanale rosły lilie wodne, całe mnóstwo. Kiedyś pewnie zakwitną :)
      A do tego te. zapach.....nie bzu, nie kasztanów, ale jakichś ziół. Przepiękny zapach świeżości.

      Usuń
  6. Cieszę się, że jest jeszcze ktoś, kogo irytuje ten głośny i zatłoczony deptak w Pałandze :) Miłego dnia - w całej Polsce leje, a u nas bezchmurnie (na razie)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na deptak można zajrzeć z ciekawości :) ale na pewno dużo przyjemniej jest na uboczu z dala od zgiełku.

      Usuń