piątek, 7 czerwca 2013

trzy życzenia



Zawsze kiedy obserwuję wędkarzy stojących na pomoście, kiedy przyglądam się jak zdejmują rybę z haczyka, przypomina mi się bajka o złotej rybce.
Nieraz już się nad tą bajką zastanawiałam. Trzy życzenia......to nie jest łatwe....mam ich przecież mnóstwo. Może nie życzeń, tylko marzeń. Nie umiałabym wybrać tych trzech najważniejszych. Bo takie w rodzaju "chcę mieć piękny dom i dużo pieniędzy" mnie nie satysfakcjonują.
Mam jednak takie jedno szczególne życzenie. Szczególne, bo strasznie trudne do spełnienia. Chciałabym poczuć szczęście, ale takie trwałe szczęście, nie chwilowe, bo te jest mi już znane. Te które znam jest jak pośpieszny pociąg. Długo oczekiwane i wypatrywane pojawia się na mojej stacji, gości na niej tylko chwilę, po czym z gwizdem odjeżdża. A ja chciałabym poczuć to na dłużej.....taki błogostan. Kolejny dzień witany i żegnany z uśmiechem i pewnością, że jutro też będzie pięknie......ech......
Czasem kiedy uda mi się przeżyć bez kłopotów i z lekkością pół dnia zaczynam się bać. Czuję, że coś jest nie tak. Że to niemożliwe. Zaczynam się z niepokojem rozglądać z której strony tym razem los da mi kopniaka. Bo to, że da, mam zagwarantowane....lata doświadczeń ;)
Kurczę, a może chcę zbyt wiele?  Bo kto to widział? Szczęście, nie na chwilę, nie na dzień....tylko na dłużej? Skandal! Może to zbyt trudne zadanie, nawet dla złotej rybki.
A z resztą.......nie potrzebuję jej. 
Poradzę sobie sama!
Bo dopóki w nie wierzę, w to że może się spełnić, dopóki mam nadzieję, mam i szansę.....prawda?


 


18 komentarzy:

  1. Szczęście jest tak samo ulotne jak życie, jednak można je poczuć na tyle mocno, by uczyniło nas człowiekiem spełnionym. Lato to świetna okazja, by praktykować szczęście. Letnie
    dni rozpoczynają się rogalikami z masłem, rozmowami w kawiarence o pogodzie i słońcu coraz mniej samotnym. Za oknem niebo flirtuje z błękitami letnich snów. Razem z przydrożnymi rowami zanurzam się w zapachu ziół, szelestach nieznanych stworzeń, koncertach oszalałych świerszczy. Niekończące się drogi czekają cierpliwie na tych, którzy postanowią postawić na nich swój pierwszy krok, wbrew rozsądkowi, wbrew wykupionym wczasom w Zakopanym ;) Uwielbiam te unoszące się pół metra nad ziemią drogi, falujące w rozgrzanym świetle, prowadzące zawsze do słonecznych krain. Drogi gminne na pół opuszczone i drogi polne, żyjące swym własnym życiem, otoczone miedzami, dające schronienie rachitycznością przydrożnych grusz, dające radość i dzikość przydrożnych jabłoni. Co znajdziemy za najbliższym pagórkiem porośniętym zbożem, jaką tajemnicę odkryjemy za kolejnym lasem, gdzie przyjdzie zatrzymać się po symbolicznej wieczornej kolacji malowanej czerwienią zachodu i plamami oleju po szprotach w puszce. Mógłbym tak przejść przez całe lato, by wrócić i poczuć to szczęście powrotu, ale nie muszę tego robić. Dopóki jest mała kawiarenka w której można marzyć nie muszę robić nic. Każdy dzień jest tak idealny, że chciałoby się krzyczeć - kocham cię słońce.
    Julio poproszę o kawę i rogaliki z masłem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      Marcinku tak pięknie mi tu opowiadasz, że aż się "zawiesiłam", a może powędrowałam z Tobą tymi drogami :)
      Kawę i rogaliki z masłem masz u mnie zawsze.
      no i swoje miejsce.....w mojej małej kawiarence :***

      Usuń
  2. Mój tato mówi, że szczęście to coś co nosi w sobie i albo się to ma, albo nie ;). Właściwie się z nim zgadzam, chociaż trudno powiedzieć kiedy się je ma, a kiedy nie. Zawsze miałam poczucie, że jestem szczęśliwa :)..., choć nie zawsze spełniona i choć wiele razy bardzo cierpiałam, tęskniłam i wyłam z tej tęsknoty..., albo z lęku, albo z jeszcze czegoś innego... To i tak miałam gdzieś takie wewnętrzne poczucie, że jestem szczęśliwa... Chociaż teraz to nie jestem pewna,czy trochę to nie dlatego, że miałam przymrużone oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój tato ma rację....ale nawet w sobie trzeba umieć to szczęście odnaleźć. I to dopiero jest sztuka!!
      Mówisz żeby spróbować przymrużyć oczy?

      Usuń
  3. Czytuję i staram się uwierzyć, że szczęście jako stan trzeba wybrać i na nim skoncentrować całość swoich wysiłków.
    I nawet kiedy coś nie idzie umieć sobie powiedzieć, że ten gorszy stan jest tylko przejściowy, a lepszy przyjdzie i jest już tuż-tuż za progiem.
    Życie niesie ze sobą i lepsze i gorsze dni, ale podejście do nich i myśli to jest to, na co już tylko my sami mamy wpływ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasem mam wrażenie, że jak się za czymś przestaje gonić.....to wtedy to do nas przychodzi.
      Może trzeba przestać się rozglądać i szukać?
      No i wiem....ze te gorsze dni są po coś, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Że ktoś, gdzieś tam w chmurach, ma opracowany plan, naszkicowaną moją drogę do szczęścia :)

      Usuń
  4. Dzień dobry.
    Espresso i drożdżówkę poproszę.

    A szczęście ..:))
    niech będzie na chwilę
    ale niech bedzie :P

    (PS. kocham Cię)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Dżejku....espresso i drożdżówka :)
      od chwil szczęścia (tych dla Ciebie) jest inny specjalista :)
      Ps kocham Cię.....jest taki film. Uwielbiam go. Oglądałam z milion razy i za każdym razem beczałam....to jest dopiero miłość!

      Usuń
  5. Szczescie stoi obok,czesto go nie dostrzegamy,bo co tu duzo gadac,czlowiek chcialby jeszcze i jeszcze wiecej,bo apetyt rosnie w miare jedzenia.A szczescie to slyszec spiew ptakow,spacer po plazy,zachody slonca,wlasnie to jest szczesciem,moznosc odczuwania wszystkimi zmyslami tego co nas dookola otacza,moc oddychac pelena piersia.Milosc tez jest szczesciem,ta spelniona,ale czy my nie oczekujemy od milosci zbyt wiele?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i masz rację....moze oczekiwania są zbyt wielkie :)
      Ale dzisiejszy dzień był piękny :) Kiedy wracałam pogoda świrowała, świeciło słońce i lał rzęsisty deszcz :)
      I nawet mnie to zachwyciło....czyli nie jest ze mną tak źle :))

      Usuń
  6. Gdybym miala mozliwosc skorzystania z mocy zlotej rybki mialabym tylko jedno zyczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnei zawsze żal tych rybek, bo nie krzyczą, ale cierpią nie mniej niż Janosik powieszony za ziobro. Wędkarstwo to okrutne hobby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, tym bardziej, że potem często te ryby dusząc się szamocą się po pomoście

      Usuń
  8. Jak bardzo mocno siedzi we mnie to co napisałaś. Łącznie z tym niepokojem, który pojawia się w chwili ciszy.
    Mam kilka marzeń, a o ich spełnienie byłabym nawet gotowa błagać złotą rybkę.
    Ale czy pernamentne szczęście jest stanem który naprawdę chcemy osiągnąć, czy nie zaczniemy znów dążyć do poprawy tego stanu?
    Chyba każdy ma inną miarę, bo dla jednych może to będzie odbicie się od dna, a dla innych zdobycie szczytu. A może stagnacja jest odpowiedzią. Dziś dla mnie punkt oparcia jakim jest ziemia jest moim marzeniem. A punktem tym przyszłość, której nie chcę się bać, dom na mocnym fundamencie i droga po której nie będę kuleć.

    :* Chwil szczęśliwych życzę i niech te chwile połączą się w całość. I Tobie i sobie i wszystkim. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnii tą miarą jest spokój, który da mi możliwość zachwycania się rzeczami małymi. Ja nie chcę zbyt dużo od życia.
      Są jednak ludzie którzy lubią ten mój spokój burzyć, jakby się bali że może mi być za dobrze.

      Życzę Ci Mirabelko i tego domu na mocnym fundamencie i pięknej drogi, po której nie będziesz kuleć.
      niech się spełni :*

      Usuń
    2. Cholera!
      Nie miałam dziś w planach się wzruszać! ;)
      :*

      Usuń
    3. Ja też nie miałam w planach dziś płakać ;)
      a całkiem niedawno ktoś (komu ufałam) wytatuował mi przykre słowa.....kolejny szpetny tatuaż
      buziaki :*

      Usuń