niedziela, 9 czerwca 2013

podsumowanie dnia

Powiększyła się kolekcja moich tatuaży. Z samego rana przybył nowy....wyjątkowo paskudny.
(a mówią że dobro do nas wraca.....coś mi tu nie gra)
Potem drogę przebiegł mi czarny kot, z dzwoneczkiem na szyi. Dzwoniący pech ;)
Ten dzwoneczek pewnie po to, żebym go zauważyła.  Biegł i wydzwaniał: "i tak nie spotka Cię szczęscie, już ja tego dopilnuję"
Ale czy ja muszę cieszyć się swoim szczęściem? Mogę przecież Waszym. Każdy Wasz pozytywny wpis, każde fajne zdarzenie już mi sprawiają radość. A suma tych wszystkich radości uniesie mnie znów do góry :)
Zajrzałam na blog marcisena
A jego cudnie klimatyczne zdjęcia z wyprawy rowerowej natchnęły mnie, żeby wyruszyć na swoją i przy okazji przemyśleć sobie parę rzeczy.


Powietrze po deszczu rześkie. Chmury już się chyba wypłakały, bo wyszło słońce. Nad głową tańczące stada wróbli. Aż chce się żyć!
I wiecie  co wymyśliłam?
Chrzanić czarne koty i tatuaże!!!
Jest we mnie tyle ciepła i pozytywnych myśli, że żaden tatuaż, nawet najbardziej kiepski, nie zniszczy wewnętrznego spokoju jaki z trudem w sobie zbudowałam :)

A łąka już kwitnie wszystkimi kolorami. Pięknie jest :)






12 komentarzy:

  1. Ja wierzę - ja Anglicy - że czarny kot zwiastuje szczęście! I to działa!
    A ja na rowerze od południa, przejeździłam całą burzę i kiedy wyjrzało w końcu słońce, przyszła pora powrotu do domu :) Ale faktycznie, jest tak piękny wieczór, że chyba znów udam się na łono natury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że on mi z tym dzwoneczkiem szczeście wydzwaniał?
      To by mi się chyba nawet podobało bardziej ;)
      No ja już drugi raz na rower nie pójdę, ale rozważam ewentualność pójścia wieczorem na imprezę latino :)

      Usuń
  2. Hej!
    Też u was ładnie:) Aczkolwiek gdzie jest rzeka? Jeśli już masz brać przykład, to na całego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że ładnie :) przecież to Podlasie, mieszkam niemalże na skraju Puszczy Knyszyńskiej
      A rzeka....w Białymstoku nie ma odpowiedniej, ale już w pobliżu w Supraślu i owszem :)
      Ale nie ma mowy Marcinie, nie namówisz mnie :)))
      A tak poza tym jakby brać przykład na całego musiałabym jeszcze wypić trzy piwa i wypalić trzy fajki :P

      Usuń
  3. Nie ma to, jak pozytywne nastrojenie, dlatego podrzucam przedwojenną piosenkę lwowskich baciarów Szczepcia i Tońcia JUTRO BĘDZIE LEPIEJ:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak :)))
      I żaden tatuaż nie zepsuje mi mego pozytywnego nastrojenia :)
      Za piosenkę bardzo dziękuję :))) lubię stare polskie kino

      Usuń
  4. Koty zawsze chodza swoimi drogami i bardzo obojetne sa im nasze drogi..."Zamknij kota w domu, to nic tylko bedzie chcial wyjsc. Trzymaj go na dworze, to bedzie mialczal, zeby go wpuscic. Z ludzmi jest nie inaczej..."
    Serdezcznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kotach się nie znam. Mam psa :) nie znam lepszego i wierniejszego przyjaciela. Gdzie ja tam i on :)
      A co do ludzi masz rację. Kiedy próbujesz wyciagnąć do nich dłoń, odwracają się. A kiedy ją zabierasz, za chwilę o nią proszą.
      Serdeczności Judyto :)

      Usuń
  5. Jest w Tobie mnóstwo ciepła i do twarzy Ci z tatuażami - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Tymi pięknymi, jak pocałunek w czoło, na pewno mi ładnie....te kocham i ciepło wspominam tych, którzy mnie nimi ozdobili
      Te szpetne niech lepiej zdobią tatuażystów ;)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  6. To nie koty przynosza pecha,to czesto my sami sobie tego pecha fundujemy, niestety.
    Ta laka pelna kwiatow CUDNA!!!!!!!
    Powinnas miec ja w tle bloga:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym pechem to masz rację. A może jest i tak, że kiedy mamy zły nastrój, widzimy same czarne koty dzwoniące o nieszczęściu. A kiedy nastrój jest dobry, mały kotek wydaje sie być milutkim zwierzakiem, którego chętnie podrapiemy za uchem :)
      A ta łąka komórką robiona, nie wiem czy rozdzielczosć się nada.

      Usuń