niedziela, 23 czerwca 2013

błękit, biała sukienka i motyle

Byłam dziś na chrzcinach mego bratanka. Nie lubię tego typu uroczystości. Nie lubię chrzcin ani komunii. Każde z nich zaczyna nieziemsko długą mszą, a kończy siedzeniem za stołem, czego nie cierpię.
Czy nie można by czegoś zmienić? Odejść od szablonu?

Rok temu będąc na Gran Canarii widziałam piękny chrzest. Nie wiem w jakim obrządku był odprawiany. To był chrzest w oceanie. Dziecko, rodzice i rodzice chrzestni ubrani na biało stali w wodzie. Co chwilę ktoś coś mówił, to były takie kilkuminutowe przemowy. Nie wiem, może to jakieś życzenia dla malucha. Może jakieś formułki. Stałam dość daleko nie słyszałam na tyle dobrze, żeby zrozumieć.






Potem dziecku zdjęto białe szaty i zanurzono je w oceanie.  Wszyscy uczestnicy uroczystości byli radośni, promienieli, bili brawa. Oni naprawdę cieszyli się tym wydarzeniem. Tylko maluchowi nie bardzo się podobało :)
Na koniec matka chrzestna otworzyła białe pudełko-szkatułkę. Z pudełka wyleciały kolorowe motyle. Wzbiły się wysoko w górę i odleciały w błękit.
Poczułam wzruszenie :) choć to nie moje dziecko, nawet nie mojej rodziny. Ale to było takie piękne, niesamowite! Stałam tam jak zaczarowana, nie mogąc się ruszyć.
A wszystko to działo się na tej plaży, w przepięknej scenerii....
Prawda że cudne miejsce na chrzest?


Ja natomiast musiałam spędzić ponad godzinę w dusznym kościele, choć przyznam że kazanie było bardzo mądre.
Potem spędziłam kolejna godzinę na poszukiwaniu klucza do domu rodziców. Dom trzeba było zamknąć, bo przyjęcie po chrzcie odbywało się w wynajętej sali. Że też akurat dziś musieli zgubić ten klucz!   Rozważaliśmy nawet taką ewentualność, że zamknę dom od środka i wyjdę przez okno :)
W mojej białej zwiewnej sukience w pastelowe kwiaty i sandałkach na szpilce wyglądałabym pewnie komicznie wychodząc przez okno po drabinie :)))) Pojawił się na szczęście inny pomysł na tymczasowe zamknięcie domu.
Chociaż.....może byłoby fajnie przypomnieć sobie, jak się darło sukienki na płotach, a potem w ukryciu przed mamą zaszywało mając nadzieję, że mama nic nie zauważy ;))

19 komentarzy:

  1. W 1997 roku byłem w Izraelu i widziałem podobny chrzest w Jordanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Izraelu jeszcze nie byłam, ale mam w najbliższych planach. Chciałabym tylko z jakimś dobrym przewodnikiem pojechać. Możesz kogoś polecić?

      Usuń
    2. Jak zmieszczę się w walizce, to bierz mnie :D

      Usuń
    3. Jak się nie zmieścisz w walizce wezmę dodatkowy bagaż podręczny :)
      chyba nie chcesz lecieć w luku bagażowym?
      w kabinie będzie o wiele milej :))))
      no i pogadamy sobie po drodze

      Usuń
  2. Rzeczywiście to musiało być piękne przeżycie, być widzem takiej ceremonii :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia chwili i miejsca :)
      Dzień dobry Abi :*

      Usuń
  3. bardzo pięknie napisałaś .. na prawdę ceremonia całkiem magiczna .. na pewno pomaga troszkę, że woda dosyć spokojna :^) .. chyba z zawietrznej strony wyspy .. mogłoby być 'ciekawie' z falami :^))

    no i fajnie z tą sukienką i potencjałem wychodzenia przez okno :^)).. coś się działo zamiast rutyny - wszycy teraz będą wspominać :^))
    słoneczne pozdrowienia :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Z falami mogłoby być niebezpiecznie....ale ocean tego dnia był wyjątkowo spokojny, jakby czekał na przyjęcie malucha :)

      Tak działo się :) te chrzciny były inne niż zazwyczaj :)))
      Pozdrawiam Piotrze :)

      Usuń
    2. Masz w sobie dużo cierpliwości :))))
      Przeczytałeś chyba całego mego bloga, zostawiając w wielu miejscach ślad :)
      Dziekuję :)

      Usuń
    3. :^) nie całego nie ale kilkanaście notek tak .. zafascynował mnie . przyznaje się :^) .. powrócę na Twe strony dziś wieczorem u mnie .. za oknem gorące upalne popołudniowe teksańskie . bardzo ciepło pozdrawiam :^)

      Usuń
    4. U mnie przyjemny letni polski wieczór :) Tylko te komary tną jak nie wiem co.
      Jesteś z Teksasu? Mam przyjaciółkę z Houston :)

      To dzisiejszy wieczór mamy już zaplanowany.
      Ja pójdę Twoją El Camino, a Ty pobłąkasz się po moich stronach :)
      Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
    5. dobrze :^) .. na pewno pobłąkam po Twych stronach może nawet wsiądę na motocykl ;^)) .. (co prawda nie Harley lecz Yamaha cruiser ale może jakoś ujdzie :^)) )
      Tak mieszkam w Austin w Teksasie od kilkunastu lat (przedtem przez jakiś czas w Londynie) a kończyłem uczelnię (drugie studia pierwsze były w Warszawie choć ja jestem z 'prowincji' :^) ) ) za oceanem w .. Houston :^)) to 3 godziny jazdy samochodem z Austin i często tam bywam bo firma, w której tam pracuję (nazywam ją na moim blogu 'mothersship') właśnie tam się mieści :^)) .. ach jaki świat jest pełen niespodzianek :^)) ..
      będzie mi bardzo miło że odwiedzisz moje strony o El Camino .. czasem tak bardzo chciałbym powiedzieć ludziom jakie to niezwykłe duchowe czy osobiste przeżycie :^)) ..

      .. słonecznie pozdrawiam i życzę pięknego wieeczoru i przeganiam komary ;^))

      Usuń
    6. Yamaha cruiser? Jest piękny!!!! :))))
      Pewnie że jedź...u Ciebie dopiero 15 masz całe popołudnie przed sobą.
      A uczelnia? jaki kierunek? (przepraszam za ciekawość :)

      Komary gdzieś zniknęły. Dziwne. To pewnie Twoja zasługa :))))

      Usuń
    7. nie ma za co przepraszać :^)) jestem informatykiem pracuję jako konsultant ...a Ty ? .. jeśli możesz powiedzieć :^))

      https://picasaweb.google.com/109085762997209457441/MotorcycleDiaries?authuser=0&feat=directlink

      :^)) słoneczne pozdrowienia .. jestem 7 godzin spóźniony względem Polski (podobnie jak Chicago) .. Nowy Jork jest 6 godzin

      Usuń
    8. Wow!!! Piękny kolor!!!! I jaki błyszczący....dbasz o niego. No i super zdjecia :)
      A ta droga niebieskimi kwiatami.....bajka. Pewnie nie wiesz co to za kwiaty. Wyglądają niesamowicie!!!!

      Skończyłam ekonomię i ptacuję w biurze....nudnym biurze. Mówię zawsze, że śnię mój koszmarny sen do 15.30, po czym budzę się i zaczynam żyć :)))

      Usuń
  4. poszukiwanie klucza, a potem ewentualne wychodzenie przez okno byłoby właśnie urozmaiceniem dość tradycynej uroczystości ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukiwanie klucza było :)
      Ulewny deszcz i brak parasola też. Sukienka zupełnie mi przemokła.
      Brakowało tylko jeszcze drabiny, która dodam, że stała w schowku, tuż za osmalonym grilem :)
      Łatwo sobie wyobrazić jak wyglądałabym po tych manewrach :))))

      Usuń
    2. i to dopiero byłaby ciekawa impreza!! ;)))

      Usuń
    3. Na pewno zabawna :))))

      Usuń