wtorek, 28 maja 2013

tęczowe bańki

Kto ich nie puszczał? Kto ich nie lubi? Ja uwielbiam :)
Kiedyś używałam do tego zwykłej słomki porozdzielanej na końcach i kubeczka z rozpuszczonym mydłem. Pamiętam zachlapaną podłogę w kuchni i spojrzenie mamy pełne dezaprobaty. Wyganiała mnie na podwórko. Ale tam, tam było tudniej, tam wiatr zbyt szybko je porywał i niszczył.
Teraz w sklepach mamy wręcz profesjonalny sprzęt i specjalne płyny do robienia baniek. Teraz nietrudno wyhodować takiego giganta :)



Co takiego jest w bańkach, że tak mi się podobają, budzą mój zachwyt?
Chociaż żyją tylko krótką chwilę.....ale jakże niesamowita jest ta chwila. Tęczowe balony szybując w górę, mienią się feerią barw, zmieniają kształty, zachwycają. To nic, że za chwilę prysną i ich nie będzie.
Są niezwykłe i ulotne jak marzenia senne, które znikają z pierwszym mrugnięciem powiek, pozostając w naszej pamięci pięknym wspomnieniem.
Są jak magiczne chwile z naszego życia, które czasem może trwają zbyt krótko, ale lepiej że są, niżby miało ich w ogóle nie być.
Przecież życie składa się z chwil, takich właśnie kolorowych.

Nadal lubię puszczać bańki i nie mogę się oprzeć, żeby od czasu do czasu nie sprawić sobie tej drobnej przyjemności :)  Każdy ma jakieś swoje małe radości :) ja mam akurat takie.



If I could write out my own dream
For the next time that I sleep
You'd be the first one that I see








14 komentarzy:

  1. uwielbiam :)))

    tylko moje tak szybko pękają ..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to bańki :))
      ale za to jaka radość, kiedy się na nie patrzy :*

      Usuń
  2. Mam małego trzy letniego bratanka Julio i to dzięki niemu mogę choć na krótkie chwile znów stać się dzieckiem.
    W dzieciństwie chciałam puszczać bańki bez przerwy, zawsze widziałam w nich coś magicznego.
    Niestety, nie zawsze mogłam to robić.
    Ale, za to teraz, wszystko dzieje się bez ograniczeń:)))

    W każdym dorosłym drzemie dziecko, to prawda, której nikt nie może zaprzeczyć;)

    Pozdrawiam Cię tęczowo:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co......tak myślałam
      że tez lubisz tęczowe bańki :)))
      Jak dobrze, że możemy teraz też czasem stać się dzieckiem....choć na chwilę :)

      Usuń
  3. jenyyy! jak dawno tego nie puszczałem baniek. Najpierw sam, a póżniej gdy dzieic były małe:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz znów powinieneś sam :))))
      Leć do sklepu.....to naprawdę niesamowita zabawa, nawet teraz po latach :)

      Usuń
  4. Puszczałam kiedyś bańki na mrozie, tylko, że nie ma już teraz tak dużych mrozów, ale pamiętam że chciałam je w ten sposób za wszelką cenę zatrzymać. Tęczowe bańki puszczane latem też wyglądają pięknie.
    Tak! lubię bańki, a moje dzieciaki uwielbiają zostawiać po nich ślady na szybach, no i jak się na nich złościć jak bywam przeważnie prowodyrem takich zabaw?
    :) pozdrawiam bańkowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo nie wpadłam na to, żeby je zamrozić....świetne!!!
      Ja zawsze walczyłam o to, żeby były jak najwieksze :)
      Nazabawniejszy w tym wszystkim jest mój pies, który próbuje je wszystkie wyłapać i zjeść. Potem tylko dziwnie mlaska z niezadowoloną miną. No chyba nie myślał, że są o smaku wątróbki? :))))

      Usuń
  5. Ja ciem ja ciem !!!!!!
    hehehe.. banieczki, śliczne banieczki.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha!
      Jednak w każdym drzemie dziecko :))))
      Też pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Podsunęłaś mi ciekawy pomysł na fotografię :)... A bańki też uwielbiam, choć wolę zwykłe, małe i okrąglejsze :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię wszystkie :)
      Od najmiejszych po największe!
      Ale te małe to wiesz, miałam na co dzień. Ta wielka mnie urzekła :)

      Usuń
  7. ojej, w sobotę puszczałam po raz pierwszy takie wielkie bańki w towarzystwie pani adwokat i pani "doktór" ;)) i straaasznie mi się to podobało!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) i to mi się podoba!!! Co tam stanowisko, trzeba umieć się bawić.
      Takich dużych jeszcze nie puszczałam. Ten pan, który je robił, miał dwa kijki połaczone sznurkiem. Długo mu się przyglądałam, ale nie wiem czy bym tak potrafiła :)

      Usuń