poniedziałek, 6 maja 2013

szukając śladów......miłości


Rzym miastem miłości, namiętności, kochanków.....tak się mówi...ale czy tak jest?
Postanowiłam sprawdzić i przekonać się na własne oczy. Jak to właściwie jest?

Chodząc wąskimi uliczkami miasta, bacznie przyglądałam się ludziom, szukałam potwierdzenia, dlaczego akurat Rzym. Jest przecież tyle pięknych miejsc na świecie.
Byłam przy fontannie di Trevi, tej w której kąpała się Anita Ekberg w filmie "Dolce Vita" Felliniego. Zastałam tam dziki tłum. Nie było nawet namiastki tego klimatu jaki był w filmie
.
To samo na hiszpańskich schodach. To nic, że na stopniach siedzą przytulone i objęte pary, ale.....no popatrzcie sami.

Kontynuując poszukiwania, ruszyłam w kierunku z ogrodów Borghese. Wychodząc z nich dostrzegłam ten oto napis:


"Tu sei l'aria che respiro Ti amo"
"Jesteś powietrzem którym oddycham, kocham Cię"

Uśmiechnęłam się :) Nareszcie.....nareszcie coś znalazłam!!!!
Napis urzekł mnie, bo w końcu ktoś komuś go dedykował....ktoś o kimś tak ciepło myśli...

ale idźmy dalej....
W Rzymie mieszkałam nad kwiaciarnią....ależ cudnie pachniało :)
 
Jako że wcześnie się budzę, każdego poranka towarzyszyłam młodemu "kwiaciarzowi" przy otwieraniu kwiaciarni. Chłopak codziennie sumiennie przycinał łodygi kwiatów, zmieniał wodę, usuwał zwiędnięte płatki. Nie odwalał chały tylko solidnie wykonywał swoją pracę, z niezwykłą delikatnością obchodząc się z kwiatami. Lubiłam na niego patrzeć, na to co robi. Kocham kwiaty i trochę mu zazdrościłam tej pracy :) Chłopak już drugiego dnia zaczął uśmiechać się do mnie i mówić "buongiorno". I tak zaczynaliśmy razem każdy kolejny dzień  :)
Pewnego poranka do kwiaciarni przyszedł mężczyzna. Na oko mógł mieć ze 40 lat. W ręku miał papierową torebkę z croissantami. Zatrzymał się, chwilę przyglądał w końcu zamówił kwiaty. Patrzyłam jak chłopak dokłada kolejne róże do bukietu, co jakiś czas pytająco patrząc na meżczyznę czy już wystarczy, czy jeszcze ma dokładać kolejne. Policzyłam :) było ich 17. 
Jakaś kobieta w Rzymie miała tego dnia piękny poranek :))
I chyba tu....tuż pod moimi oknami zobaczyłam miłość....w tych croissantach i w tym bukiecie róż :)
Uśmiechnęłam się i pozostałam z tym uśmiechem już do końca dnia.
Wspomnienie, jak widzicie, zostało we mnie aż do dziś.

Na koniec opowieści moje ulubione zdjęcie....pola maków pod Rzymem....czyż nie jest piękne?

20 komentarzy:

  1. Kwiaty i croisanty... zmysł wzorku, powonienia i smaku. Bo miłość taka właśnie jest:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość ma cudny zapach i smak :) dlatego pewnie tak się od niej uzależniamy....

      Usuń
  2. Gdy jadę do Anglii do synka nie lubię zwiedzać wielkich miast i za nic nie dam się namówić na zatłoczony Londyn. Najbardziej lubię rowerowe wycieczki za miasto, na wieś, na prowincję gdzie domy zbudowane są z grubo ciosanych brył piaskowca, a dachy kryte strzechą. Raz trafiliśmy na jarmark w takiej zapomnianej przez turystów wiosce. Loteria, próbowanie win własnej produkcji, śpiewy i tańce - każdy zabytek i "piękno" miasta może się schować. Już tak mam, że uschnięta trawa nad rzeką budzi we mnie większy zachwyt, niż sławne obrazy zamknięte w ścianach muzeów. Szelest liści dostarcza więcej wrażeń, niż siódma symfonia... No może przesadziłem, bo siódma symfonia jest akurat ok :)

    przytulam ciepło :*

    ps. Maki są zjawiskowe, jak małe okręty płynące z prądem czerwonej rzeki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wole naturę, góry, rzeki, morze, przestrzeń.....ale czasem z czystej ciekawości jadę zobaczyć osławione miejsca, żeby przekonać się, sprawdzić, zobaczyć na własne oczy, co budzi taki zachwyt. Najczęściej te podróże do wielkich miast budzą moje rozczarowanie. Ale w każdym z nich znajdę swój zakątek, miejsce w którym jest mi dobrze. W Rzymie tez znalazłam małą enotekę, w jednej z bocznych wąskich uliczek :)

      Przytulanie jest mi dziś bardzo potrzebne :*

      Usuń
    2. A tak w ogóle, to słodki ten Twój avatar :)

      Usuń

  3. "Tu sei l'aria che respiro Ti amo"

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dżejq nie ogarnia takiego romantyzmu .. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest miłość dla astmatyków, a Ty Joanno nadal oddychasz pełną piersią i nie potrzebujesz do tego miłości :)
      Wiem, wiem... oszczędź swoich zaprzeczeń ;)

      Usuń
  5. Zenzo- oddycham, cóż robić :P
    Pierś słuszna to i oddech głęboki :P:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwa i szczera milosc sie nie afiszuje,moze dlatego trzeba jej szukac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Prawdziwa miłość po prostu jest....w nas.
      Nie trąbi się o niej na prawo i lewo, nie obnosi, nie afiszuje. Wystarczą drobne gesty, w których bez problemu ją odnajdujemy :)

      Usuń
  7. wpadlam na kawe...by odetchnac, "nie lubie poniedzialkow" - pamietacie taka polska komedie? a ja naprawde ich nie lubie?
    Dzis kawa w Rzymie (byle niew znanej Karczmie Rzym!!!) - a to prosze ze smietanka...i z widokiem na fontanny - to najbardziej podobalo mi sie w Rzymie - te fontanny na kazdym rogu...jak tez zrobilam wycieczke na piechote tzw "witrazowa" - czyli chodzilam z ksiazka i szukalam ukrytych drzwi do malych kapliczek z pieknymi onami witrazowymi....kwiaty tez pamietam - wszedzie, tylko nie bylo ich na Hiszpanskich schodach, a tak bardzo chcialam tam wlasnie zrobic zdjecie z kwiatami. Kocham Rzym i zawsze wspomninam z dreszczykiem, bo na wizycie u Papieza, zreszta Jana Pawla II dotknelam jego reki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komedię pamiętamy :) lubię stare polskie filmy
      Mówisz wycieczka witrażowa? Super....uwielbiam witraże!!!
      Mogłabyś na swoim blogu trochę pokazać. załóż drugi blog o podróżach :)

      Usuń
  8. Aha, w koncu napisalam na jedzonku o moim "Paju" jezynowym...zapraszam....

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy się kocha, Rzym możemy znaleźć w każdym miejscu...
    A, może wcale Rzymu nie potrzebujemy, wszędzie będziemy czuć się wyjątkowo..
    Bo przecież..
    Nie ważne gdzie, a z kim..!

    Pozdrawiam Cię Julio, ciesząc się, że trafiłam do tego miejsca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) miłosć nie potrzebuje jakieś szczególnej "oprawy". Wystarczą kochające oczy i ciepłe dłonie.
      Fajnie, że dołączyłaś do nas i wstąpiłaś do mojej małej kawiarenki :)
      Witam Cię serdecznie Kasiu :)

      Usuń
  10. bardzo ładna opowieść. Chyba najbardziej podoba mi się to, że nie zniechęciłąś się hiszpańskimi schodami i innymi miejscami, które zdeptane przez turystów straciły swój urok i znalazłaś swój własny Rzym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to określiłaś :)
      Tak, znalazłam swój własny Rzym.
      I w każdym z miejsc, które odwiedzam, staram się odnaleźć siebie.....mój świat :)

      Usuń