poniedziałek, 27 maja 2013

Slowly

Znów od rana pada. W taki deszczowy dzień jak dziś, muszę najpierw......(zanim wyjadę z garażu).....uprzątnąć z podjazdu nieproszonych gości.


Pełzną jak gdyby nigdy nic, nie przeczuwając niebezpieczeństwa jakie im grozi.
Tak wiec delikatnie chwytam, każdego z nich, za domek i przenoszę w jakieś bezpieczne miejsce. Staram się przy tym posadzić moich deszczowych wędrowców na jakimś gładkim listku, żeby nic im nie uwierało w stopę :) Najpierw z niepokojem chowają się. Ale kiedy już poczują, że są tam gdzie być powinni, powoli wyglądają zza węgła. Leniwie wystawiają na światło dzienne najpierw stopę, potem rogi. Robią to tak, jakby zupełnie od niechcenia, jakby nic nie musieli, jakby ich czas wolniej płynął. Chociaż żyją krócej, nigdzie się nie spieszą. Powoli przemierzają świat.
A ja....wiecznie gdzieś gnam. Chciałabym zobaczyć więcej, przeżyć więcej, poczuć więcej...

Poczuć więcej......a może właśnie dlatego warto zwolnić. Po to żeby pełniej poczuć to życie. Żeby się nim delektować, cieszyć każdą piękną chwilą....niech trwa....jak najdłużej...


17 komentarzy:

  1. U mnie o poranku winniczki też urządzają sobie wędrówki ludów. Trzeba je usuwać, by nie słyszeć niemiłęgo trzasku ich skorupek pod kołami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet jak z Homerem na spacer na łąki idę, to muszę uważać :)
      Pląsam tam między ślimakami, jak jakaś rusałka. Ktoś patrząc z boku mógłby pomyśleć że mi odbiło i tańczę jakiś indiański taniec rytualny :)

      Usuń
  2. :)

    u mnie słońce
    u mnie powolny poranek, bo Łucja nie umie się spieszyć :)

    i samochód zostaje na parkingu, jestem uzależniona od spacerów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tu dzisiaj tłok :)

      Usuń
    2. Wasze promyki Kochani powoli docierają i do mnie :)
      Niebo jeszcze szare, ale już słońce zaczyna odbijać się w kałużach :)
      Marcinie......wiesz, że lubię jak w kawiarni jest ruch :*
      Dżej.....żebym tak mogła przyjść do pracy na piechotę, też bym wolała spacer. Ale 8 km to trochę za dużo :)

      Usuń
    3. ja mam czy, co daje sześć :)
      nic tylko chodzić :)

      Usuń
    4. O tak.....tylko odpowiednie buty i lecisz :)
      Ja musiałabym mieć siedmiomilowe :P

      Usuń
    5. 4,5 cm obcasa, optymalne ;))) Nie umiem chodzić w płaskich:P

      Usuń
    6. Nie mam takich :(
      Albo 10 cm, albo wygodne kozaczki :)

      Usuń
  3. A wiesz, że kiedyś napisałem wiersz o ślimakach, ale nie o tych co pokazują rogi :)))

    muszę zacząć od gwiazd
    świecą dziś wyjątkowo
    a ja zrywam sierpniowe papierówki

    ciekawe dokąd pełzną ślimaki
    bo może jest tak
    że wszystkie idą do tego samego miejsca
    i może jest tak że miejsce to
    które jest ślimaczym graalem
    dla nas jest tylko niewidzialnym
    ukrytym tuż pod stopą

    Często czuję jak moje życie przyspiesza z każdym oddechem, a ten staje się coraz płytszy, przed świtem widzę to najwyraźniej. Po wschodzie słońca codziennie przychodzę do Twojej kawiarenki. To dobre miejsce, by obserwować padający deszcz, by obserwować jak płynie czas. Powoli zaczynam dostrzegać różnicę pomiędzy tym co jest w ruchu i nie do ogarnięcia, a tym co statyczne i pełne spokoju. Pozwalając sobie na chwilę skupienia nabieram dystansu do własnych działań. Kiedy znajduję się w ruchu zaczynam wierzyć w prawdziwość spraw nieistotnych i czas ucieka jak szalony. A tuż obok czasu są małe kawiarenki, gdzie można usiąść i obserwować jak myśli toczą się coraz wolniej.
    Zakochałem się w tej piosence. Poproszę o dzbanek herbaty i jeszcze raz tę samą melodię. Zwalniam i razem ze mną zwalniają chmury. Twój uśmiech wydaje się nie kończyć :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju jak mi tu pięknie napisałeś :)))))
      Aż ja sama poczułam się jeszcze lepiej w mojej małej kawiarence. Nie myślałam że może tu być tak uroczo :)
      Dzbanek herbaty zawsze tu na Ciebie czeka. Dosiadam się i ja z moja kawą i uśmiechem :)))))
      Chcesz trufelka?

      Usuń
  4. Śliczne zdjęcie :)! Ja też przenoszę żaby i ślimaki ;)... :D. Pozdrawiam ciepło :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) bratnia dusza
      Ja jeszcze wynoszę biedronki z domu na podwórko. Tam na pewno będą szczęśliwsze.
      Aaaaa no i koniecznie zawsze liczę ile mają kropek.
      nie pytaj po co, bo nie wiem :)

      Usuń
    2. Aby poznać ich wiek? ;)... Ja łapię muchy i wypuszczam... Nie potrafię ich po prostu zabić, chociaż zdarza mi się biegać za nimi ze szmatą i jakaś wpadnie pod taką akurat i oberwie to trudno... Czasem Mały Kot pomaga mi je łapać, ale on wtedy je zjada... ;).

      Usuń
    3. Chyba tak....chyba z powodu wieku liczę te kropki :)
      A może liczę dni, tygodnie, miesiace szczęścia? :)))

      Usuń
  5. Jak bardzo chciałabym Julio żeby wszyscy chodzili tak powoli jak ślimaki.
    Dopiero wtedy można w pełni zobaczyć jaki piękny jest świat, nacieszyć się nim, ludźmi.
    I nic ważnego, najważniejszego nam nie umyka:)

    Pozdrawienia pełne słońca:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak pohamować w sobie ten pęd?
      Jak nauczyć się poruszać sie wolno w tym zwariowanym świecie?
      Ja niestety mogę tylko deszczowe posdrowienia przesłać
      ale serdeczne, choć mokre :)
      Urwanie chmury tu u nas!
      Dziekuję Kasiu za wizytę :)

      Usuń