sobota, 18 maja 2013

Madryt dzień trzeci, czyli dwie dłonie, śpiew i obcasy

Nie można będąc w Madrycie nie zajść do sanktuarium flamenco w tym mieście, czyli do Villa Rosa mieszczącej się przy Plaza de Santa Ana


Najlepiej wybrać się tam wieczorem, na jakiś koncert flamenco. Odbywają się tu codziennie. Są  naprawdę  na wysokim poziomie. Piękny śpiew i taniec, w takim wnętrzu nabierają jeszcze bardziej szczególnego charakteru. To naprawdę niesamowite przeżycie. 


"Aby zabrzmiało flamenco wystarczą dwie dłonie, śpiew i obcasy........i Duende" 
El Duende mieszka we wnętrzu każdego tancerza flamenco. W czasie tańca wspina się po nim od stóp aż po koniec wyciągniętego w górę ramienia  Jest to jego fizyczna i emocjonalna reakcja na muzykę. To jest to coś, co wywołuje dreszcz, sprawia, że na twarzach tancerzy pojawiają się uśmiech lub łzy i jest to ich autentyczna reakcja, nie udawana. Oni naprawdę to czują, i to widać.
Koncert na którym byliśmy właśnie tak się rozpoczął, od wystukiwanego obcasami rytmu....tylko obcasy i dłonie....nic więcej. Potem stopniowo dołączała się gitara i śpiew. Tego dnia w którym odwiedziliśmy Villa Rosa tańczył Jonathan Miró. Genialny tancerz. 


Widzicie to skupienie na jego twarzy, jeszcze przeżywa to co przed chwilą opowiadał swoim tańcem, Pot spływa po nim strumieniami, dał z siebie wszystko. Był w tym tańcu jak torreador. Był w nim ból istnienia i ogromne emocje. Odwaga, brawura, waleczność i zdecydowanie, gorące serce i namiętność.  Pierwszy raz miałam okazje obejrzeć tak dobre flamenco tak z bliska i w tak pięknym miejscu. To było niesamowite przeżycie.....poruszające.


Willa Rosa to również miejsce w którym Almodovar kręcił film "Wysokie obcasy" (Tacones lejanos)
Nie wiem czy pamiętacie....więc dla przypomnienia piosenka z tego filmu.
Piosenka....jedna z moich ulubionych. Film też :)


Ps. Właśnie usłyszałam w telewizji że w Hiszpanii spadł śnieg!!!!!
Nie chciałam im zabierać całego słońca.
Chciałam tylko trochę przywieźć go do Polski :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz