poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zachwyt nad merdaniem

Ten rytmiczny ruch ogona wciąż budzi mój zachwyt :)
wypowiem jego imię…..merda
uśmiechnę się do niego….merda
usłyszy brzęk miski…..merda
nawet, kiedy je to też merda, a tego to już w ogóle nie mogę pojąć, jak można jeść i merdać jednocześnie?

Kiedy zawitał u nas cztery lata temu wyglądał tak
 

Słodko prawda?

Rozrabiał, psocił, gryzł meble, buty (dwie pary nowiuśkich szpilek) a mimo to kochałam go coraz bardziej.

Wołowina, która nagle zniknęła z kuchennego blatu to oczywiście nie on…..przecież ma swoją karmę. On nic na ten temat nie wie ;)


Zaginione kapcie……absolutnie nie on….on jest ponad to ;))


Spacery z nim dają mi mnóstwo radości. Uwielbiam patrzeć jak tarza się w śniegu rozkosznie mrucząc. Dziś nawet zaczęłam się zastanawiać, czy nie jest psem lawinowym i czy przypadkiem nie odnalazł kogoś w ogromnej hałdzie śniegu utworzonej przez spychacz. Tak namiętnie w niej kopał ;)
Czasem mówię do niego "książę", uśmiecha się wtedy do mnie.
Zawsze mnie wysłucha, nie krytykuje, nie drwi, czasem tylko westchnie :) Kiedy chcę się wypłakać, najlepiej w jego futro. Nie powie "czego beczysz, nie widzę powodu do płaczu". Wyczuwa kiedy mi źle, kiedy jestem chora i wtedy zawsze jest blisko........i ma takie aksamitne uszy.
I jak tu go nie kochać?

Dodatek specjalny dla Zenzy...który mówi że koty nie przepadają za psami :)


 

19 komentarzy:

  1. o rany, on jest przesliczny (no dobra, nie jest tak ładny jak Ryszard, mimo że Ryszard to kot:P) Boski.
    i ma u mnie plus 10 punktów za imię :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach no tak imię :) HOMER
      prawda że pięknie? ;)
      Pies urody i cierpliwości niezmiernej.
      A kiedy wracam do domu wita mnie skacząc jak zając :)
      moje biszkoptowe szczęście

      Usuń
  2. KOCHAC,KOCHAC,KOCHAC!!!!!!!!!!!
    Ja mojego Mychola tez kocham,bardziej niz reszte domownika;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i kocham :))) i przytulam :)
      to moje merdate szczęście ;)

      Usuń
  3. Kiedy żyły moje psy (najpierw jeden, później drugi), uwielbiałam zapach ich uszu :)... Bufi, miał klapciate uszy i do niego wypłakiwałam się w czasie nastoletnim ;)...Na szczęście uszy były nieprzemakalne :). Uczył się ze mną, był mi poduszką lub podnóżkiem wtedy :). Chodziłam z nim na randki i palić papierosy po kryjomu. Był moim najlepszym, najcudowniejszym przyjacielem... Umarł gdy byłam w ciąży :(... Trzy lata później wzięliśmy Szimi :)... I ona też stała się najważniejszym psem w moim życiu :)... Twoje psiko ma przesympatyczną i bardzo mądrą mordkę :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki jest :) przesympatyczny i mądry.
      Zupełnie nie wiem jak wyczuwa, kiedy chcę iść z nim na spacer, a kiedy tylko po prostu wychodzę z domu. Ale bezbłędnie rozpoznaje obydwie sytuacje. Albo czyta w moich myślach, albo w moich oczach :)

      Usuń
    2. Czyta za pewne i w myślach i w ruchach. Zwierzęta potrafią zobaczyć nasze myśli... Zresztą nie ważne jak to robi - może jest czarodziejem? :))!!!... zaczarowanym psem? :).

      Polecam książkę: "Jak rozmawiać z kotem": Sonyi Fitzpatrick, o ile wiem, napisała wcześniej wersję dla ludzi psów. Mnie otworzyła oczy na wiele spraw, o których nie miałam pojęcia no, a przy tym praktycznie też się przydała, nauczyłam się trochę myślo(obrazo)- mowy kociej i stwierdzam, że to działa :).

      Usuń
    3. To może być zaczarowany pies!!!
      Niektórzy mówią, że ja jestem "czarownicą" bo przepowiadam przyszłość i czytam w ludzkich myślach ;) no to mój pies jak najbardziej może być magicznym psem.
      A może to książę zaklęty w psa? Chociaż chyba nie.....bo całowany był wielokrotnie i nie przemienił się w przystojnego młodzieńca. Hmmm....jakby się przemienił, o matko....dopiero byłby kłopot!!!

      Usuń
  4. Pies czasami ma dla nas więcej serca niż ludzie. Wiem coś o tym:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :)
      a przy okazji....Homer pozdrawia Pestkę i zapytuje, czy ją też cieszy wiosna i słońce :))

      Usuń
  5. Kocham wszystkie psy, wyroslam majac kundla - Miske, ktora miala maluchy dokladnie co 6 miesiecy...ale frajda wtedy byla. Nauczylam sie tez radzic sobie z gromada Jej adoratorow (kazdego mozliwego rozmiaru!!!) w okresie...no wiecie w Jej goracym okresie....zawsze mialam kieszenie pelne kamieni...ale nie martwcie sie, rzucalam tylko w ziemie, i tylo tyle by moc dojsc do bramki...teraz mam rybki - alergia by mnie wykonczyla, i tak ma sie z nia niezle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah! Oczywiscie zapomnialam napisac, ze Homer jest CUDOWNY!!!! I KONIECZNIE chece go poznac osobiscie! kapujesz????

      Usuń
    2. No i już teraz wiem skąd w Tobie tyle siły i zacięcia w walce z nieproszonymi adoratorami ;)
      I oczywiście kapuję, że chcesz go poznać osobiście :) on Ciebie też!!!
      A ja już się rozglądam za różowym winem :)
      No chyba, że nie pożegnałaś się do końca z czerwonym.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ach....dziękuję w jego imieniu :)
      pewnie jakby mógł, to by się zarumienił :)))

      Usuń
  7. Pfff pies, my koty nie przepadamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeznuś specjalnie dla Ciebie dorzuciłam jeszcze jedno zdjecie do wpisu :) jako odpowiedź na komentarz

      Usuń
  8. jest piękny Twój Homer :^) .. czy to jest biały labrador?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) biszkoptowy :)))
      Moje ciasteczko kochane :)

      Usuń