czwartek, 25 kwietnia 2013

ogniste piękno

Proponuję najpierw włączyć muzykę i przy niej czytać mój wpis, zerkając co jakiś czas na to, co robią tancerze....tak będzie fajniej :)

Moja przygoda z flamenco trwała trochę ponad rok. Poddałam sie :)
Uwierzcie mi :) choć to z pozoru wygląda łatwo, łatwym nie jest.
Ale chyba coś w tym jest. Jest jakaś zależność, że im bardziej coś wygląda prosto i lekko, tym większego wysiłku wymaga stworzenie takiego złudzenia.
Każdy ruch ramion, każde uderzenie obcasa, każde kółeczko zatoczone dłonią, muszą być dopracowane i perfekcyjne. Te kółka, jakie dłońmi kreśli tancerka, nasza nauczycielka nazywała zrywaniem jabłek :).  Brzmi uroczo, prawda? "Zrywamy jabłuszko na dole", "zrywamy jabłuszko na górze". Ramiona przesuwają się w innym tempie, obcasy wybijają inny rytm, a dłonie zrywają jabłuszka w jeszcze innym.  Oszaleć można :)  Każdy palec dłoni w określonej kolejności musi przebyć swoją drogę w przestrzeni. Tam nic nie dzieje się przypadkowo, to efekt mozolnej pracy i wielu godzin ćwiczeń. Flamenco wymaga wytrwałości i cierpliwości. Jednak to nie dla mnie :)
Chociaż wciąż je podziwiam  i wciąż mnie zachwyca.


Inaczej wygląda flamenco w wykonaniu kobiety, a inaczej w wykonaniu mężczyzny. Zawsze jednak flamenco poprzez śpiew, ruchy ciała i gesty przekazuje najgłębsze ludzkie emocje od bólu i rozpaczy po radość. Ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Nie musicie nawet znać języka, w którym jest śpiewane flamenco, a i tak odczujecie to, co tancerze i cantaor chcą przekazać.
Jesli komukolwiek spodobało się to co tu zobaczył i usłyszał. I jeśli ktokolwiek chciałby wiecej.....jest takie radio internetowe, gdzie zawsze można posłuchać dobrej muzyki z tego gatunku
http://www.rmfon.pl/radia/rmf-flamenco.html

18 komentarzy:

  1. Taniec... niesamowity. To jest piękne i wierzę, że trudne do opanowania, wymaga czasu i ćwiczenia.
    Można się w tym zakochać.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można sie zakochać :)
      Byłam kiedyś w Barcelonie na takim występie. Tam smakuje to jeszcze bardziej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Czekaj, czekaj! Co znaczy, ze poddalas sie??? Ja nastawiam sie na Twoj wystep jak nastepnym razem sie spotkamy!!!!! nawet jestem w stanie wyobrazic sobie Twoje czerwone wlosy i zielona sukienke.....tanczaca....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no dobrze
      obiecuję że spróbuję jeszcze raz :*
      Ale Ty nie masz pojęcia jak mocno bolą ręce w tym tańcu. Ich nienaturalna, wymuszona pozycja, pobudza mieśnie których posiadania nawet się nie spodziewałaś :)
      No ale czego się nie robi dla przyjaciół :*

      Usuń
    2. Wiedzialam, ze moge na to liczyc....juz sie nie moge doczekac!!!!Dziekuje

      Usuń
  3. Uwielbiam Flamenco,ja wogole uwielbiam taniec:)To najlepszy sposob na utrzymanie sylwetki.
    Ten jest wyjatkowo ciezka charowka i to fakt nad faktami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz mamy kolejną wspólna cechę :)
      Czasem jesteśmy ześwirowane i kochamy taniec :))))
      Taniec nie tylko pomaga utrzymać sylwetkę, ale i sprawia że kobieta porusza się z wdziękiem :) tak na codzień

      Usuń
  4. Flamenco to istota istota kuszenia mężczyzny przez kobietę. Wyzwolone wszystkie żywioły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech....chyba tak :)))))
      Chociaż każdy taniec jest chyba formą kuszenia. Taniec brzucha też. Miałam z nim przyjemność chwilę poobcować, ale o tym może innym razem :)

      Usuń
  5. Flamenco przypomina taniec łabędzi. Tancerz bije skrzydłami do lotu, a tancerka rozkłada z wdziękiem ramiona. To taniec, który uwalnia emocje, a głos śpiewaka... słodycz i siła tego głosu rzuca na kolana, marokańskie bębenki prowadzą wprost w objęcia pustyni, która niczym hiszpańska tancerka wyciąga do mnie swe ramiona pokryte tatuażami z henny. Któż by się oparł tej pieśni? Ja na pewno nie.
    Film bardzo mi się podobał, tak samo jak suknia, w której tancerka przypominała mak kołyszący płatkami na wietrze. A może to była makowa panienka i motyl Emmanuel... tym razem w wersji dla nieco starszych dzieci :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj uparcie szukałam odpowiedniego porównania. Jak opisać wygląd tancerki flamenco? Szukałam i nie mogłam znaleźć. Żadne z nich nie oddawało tego co chciałam powiedzieć.
      A Ty.....opisałeś to idealnie :))
      Dziękuję :*

      Usuń
  6. Może wciśniemy "Pauzę"?

    Najbardziej podoba mi się ów wpis o chmurach, a właściwie o cukrowej wacie :) Jest to dokładnie pars pro toto metafora tego całego bloga. Kolorowy, lepki, słodki, kuszący.
    Osobiście nie znajduję w nim wiele dla siebie i wcale nie chodzi o to. Choć też kocham ludzi, tylko ciut bardziej tych, którzy podążają w mroku, ciemnymi korytarzami, aby zobaczyć w końcu słońce. Niż takich, którzy lgną do sacharyny, żeby odkryć patyk. Domyślam się jednak, że po chwili konsternacji, z tak doborową kompaniją i on może okazać się "ajlowiuśny".

    Julio K(apulet?) może Pani odcisnąć pauzę i niech ta kiczowata muzyczka gra dalej. Fiesta musi trwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowa, uśmiechnięta, kusząca i ciepła....taka jestem
      Słowo "lepki"....nie pasuje do mnie....zupełnie
      Ciepli i serdeczni są również ludzie, którzy tu do mnie przychodzą.

      Witaj Albercie w moich skromnych progach. W mojej małej kawiarence. Kawę?

      Usuń
    2. Byle bez cukru, bo nam Albert trupem padnie.

      Usuń
    3. Caly Albert ,wylazl z ciemnej nory,slonce go oslepilo i nie dostrzega wielu rzeczy.
      A szkoda, bo czasem umyka cos co jest godne uwagi:)
      Wate cukrowa polecam,moze troche zneutralizowala by ta gorycz.

      Usuń
    4. A Albert może słoneczka nie lubi ??
      To mam dobrą wiadomosć - jutro ma padać :D

      Usuń
    5. A moze Albert jest wampirem....te to sie boja slonca...ciepla...i pija tylko ludzka krew...wysysaja z zyl swoich ofiar......

      Usuń
    6. Może Albert dawno nie widział słońca. Stąd te złośliwości.
      Kwiaty bez słońca umierają. Ja też.
      Albert za to nabiera sił.

      Usuń