niedziela, 7 kwietnia 2013

Znudzony cień

Generalnie trochę boję się cieni, bo przyjmują przedziwne kształty, straszą swoją zmiennościa i deformacją. Za to ten dzisiejszy cień mnie rozbawił :)

Ale może od początku.
W niedzielny poranek poszłam do kościoła. No i jak to bywa w kościele (wstyd się przyznać), kiedy kazanie jest przynudne i przydługie odpływam. Zazwyczaj, albo w myślach porządkuje sobie różne rzeczy, albo obserwuję wnikliwie otoczenie. Tym razem poszłam w kierunku obserwacji.
Słońce będąc jeszcze dość nisko wbijało się przez boczne witraże, tworząc na podłodze i ludziach barwną mozaikę. Lubię patrzeć jak kolory przesuwają się, zmieniając wygląd tych, na których akurat pada światło. Ta pani ma na przykład zielone włosy, a tamten pan czerwone. Taki barwny świat jest fajniejszy, bo ludzie generalnie są bardzo szarzy, zwłaszcza zimą. Na ulicach jest tak mało kolorów. Co innego latem, ale zimą niemalże tylko czerń i biel.
No, ale wracając do kościoła. Barwna mozaika przesunęła się na środek nawy. Już nie było tak zabawnie, choć nadal ciekawie i kolorowo. Ale nagle zobaczyłam, że ludzie siedzący w lewym rzędzie rzucają na posadzkę ciekawe cienie, przypominające ludzkie twarze z profilu.
Zwłaszcza ta ostatnia twarz, podobna do profilu staruszka…żyła :) 
Chciał nie chciał, przykuła moją uwagę.
Twarz pomlaskiwała, ziewała (widać też jej było nudno) a czasem wysuwała dolną szczękę jak „obcy – 8 pasażer Nostromo”. A wszystko to działo za sprawą ruchliwej pani w kapelusiku, która strasznie się wierciła, a jej kapelutek stanowił dolną część owej twarzy. Może ta pani tez nie mogła doczekać sie końca kazania? ;)
Szkoda, że nie mogłam zrobić zdjęcia…..sami byście potwierdzili, że ktoś „obcy” tam był!!!!
Kazanie się skończyło, wszyscy wstali. Obcy odszedł, a ja wróciłam na mszę.

Zdjęcia „obcego” nie mam, ale mam za to zdjęcie cienia tyle, że mojego cienia
znad Bałtyku
Jakoś ostatnio mocno tęsknię za morzem....


11 komentarzy:

  1. Chcąc nie chcąc, wbrew intencji kaznodziei, przeżyłaś coś metafizycznego. A że skojarzenie z "Ośmym pasażerem Nostromo" to nie szkodzi. Liczy się to, co wyniosłaś ze sobą z tego miejsca.

    PS. Obecny papież mówi bardzo krótkie kazania. Kiedyś czytałem, że dobre kazanie powinno mieć pomiędzy 4 a 7 minut. Wtedy słuchający są w stanie zapamiętać główną myśl i wracać do niej jeszcze kilka godzin później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja sie z obecnym papieżem zgadzam w zupełności.
      Ale cóż, bycie dobrym mówcą to też sztuka. Ten ksiądz widać akurat jej nie posiadł, bo nie zatrzymał moich myśli na wypowiadanych przez siebie słowach.

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcie :)!. Ja akurat bardzo lubię cienie (choć niekoniecznie cień - w takim sensie, jak siedzi się w cieniu lub stoi w cieniu). Gdy byłam młodsza, to lubiłam rysować - przerysowywać cienie rzucane przez kwiaty w wazonie na ścianę. Twój cień musiał być rzeczywiście ciekawy :D... I ta gra świateł :)... Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak mój cień był niezwykle zabawny :)) zwłaszcza to jego ziewanie mnie rozbawiło.
      Ja kiedy byłam młodsza....co tam młodsza....kiedy dzieckiem byłam, bawiłam sie w teatrzyk cieni. Kiedy kładłam sie do łóżka i zapalałam lampkę, na mojej ścianie zaczynało sie życie :)

      Usuń
  3. Fajne to zdjęcie. Takie dynamicznie Karmelkowe.
    A i opowieść cudna, lubię Twoje opowieści :)))

    Całus :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz.....to mam jeszcze dla Ciebie całe mnóstwo Karmlekowych opowieści :)
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Kocham je! Opowiesz mi je wszystkie.. tysiąc i jedna noc przed nami :):):)

      Usuń
    3. Albo i więcej :)))
      Przecież życie cały czas pisze nowe historie :)

      Usuń
  4. Dopiero teraz widzę ile tracę nie chodząc do kościoła i tak jak Dżej liczę na tysiąc opowieści Szeherezado.
    Najtrudniej jest dotknąć rzeczywistości najbliższej, tej która otacza nas jak skóra, jest bardzo blisko wnętrza - centra wydarzeń. Ty to potrafisz Julio, opowiadasz szczerze i z serca, a to rzadka umiejętność. Mój świat, który staram się opisać podobny jest do mydlanej bańki. Twój do Himalajów, lub do oazy ogromnej.
    Dziękuję Juleczko za to, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawstydzasz mnie Zenzo :)))Ja.....ja tylko piszę o tym co widzę, co mi sie przyśni, co usłyszę, zobaczę.....ja tylko opowiadam o tym co wokół mnie
      Pięknie piszesz i do pięt Ci nie dorastam z moim pisaniem :)
      I dobrze że jesteś :***

      Usuń
  5. No widzisz, wlasnie dlatego ja ZAWSZE mam przy sobie aparat...specjalnie kupilam taki maly, lekki....a wracajac do kolorow, to mysle, ze oprocz czerni i bieli sa tez przerozne odcienie szarosci...no i oczywiscie braz i chyba tez granaty...czyzbym sie mylila???

    OdpowiedzUsuń