środa, 24 kwietnia 2013

czy przedmioty żyją?

Obawiam się że tak.
Ba! Mam chyba nawet na to dowody. I nie myślę tu o słoiku z suszonymi pomidorami, który uparcie nie chciał się dziś otworzyć. Chociaż...w sumie chyba go rozumiem. Opierał się przed ograbieniem go z tego, co miał w środku. Miał tam przecież słodycz pomidorów i słońce na którym schły. Bez nich będzie tylko zwykłym słoikiem, który albo wyląduje w pojemniku na szkło, albo trafi do piwnicznej poczekalni. Przy dobrych układach w czerwcu jego brzuszek wypełnią truskawki. A co jeśli nie? Brrrrrrrr....piwnica jest straszna
Inny przykład?
Przedmioty czasem się chowają, tak jak mój nożyk do sera. Dziś zwiał, widać zrobił sobie wolne....jego prawo, za nim dwa dni ciężkiej pracy, bo sery lubię ;)
A tak poza tym...one umieją też wpływać na mnie. Czasem tak mącą mi w głowie że potrafię schować chleb do lodówki (może było mu za ciepło w chlebaku)
Potrafię tez wrzucić pomarańczę do śmieci a skórki zostawić na stole (cóż...może ona woli gnić w koszu, niż nagle zginąć w moich ustach, zawsze to życie dłuższe o te parę dni ;P)
Generalnie coś się dzieje....przedmioty przemieszczają się, chowają, wędrują, żyją!!!
Nie wierzycie?  Ja chyba też ;)

No dobra przyznam się....czasem mam w głowie bałagan, ale za to jaki piękny :)


35 komentarzy:

  1. Nożyk się schował, bo uznał, że żółty serek ma za dużo kalorii:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze.....a może uznał że za dużo kalorii, jak dla mnie???!!!
      Ale ja go tylko odrobinę, do sałatki....naprawdę!!!

      Usuń
  2. Kiedy stajemy się źródłem codzienności zaczynamy dostrzegać o wiele więcej, nawet najdrobniejsze przedmioty codziennego użytku przynoszą nam radość. Kiedy przestajemy być źródłem codzienności przestajemy dostrzegać zbyt wiele rzeczy i ogarnia nas apatia, przedmioty oddalają się, a "ja" staje się samo dla siebie. Gdy tak się dzieje powoli przestajemy uczestniczyć w codziennych ludzkich obrzędach, unosimy się zawieszeni pomiędzy przeszłością i czasem przyszłym.
    Kiedy jesteśmy źródłem codzienności przedmioty stają się bardziej konkretne i złożone, a barwy bardziej intensywne i urozmaicone. Jakby powiedział Borges- sprawy ziemskie stają się symbolami spraw niebieskich. Czy to nie cudowne? Pomyśl jaki świat cudów w jednym słoiku pomidorów. Nie pozwólmy by świat stał się miejscem opuszczonym i nadal obdarzajmy go swoja uwagą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, jak ładnie to napisałeś, muszę zjeść sniadanie i to przemysleć :*

      A ja mam w środku taki porządek i ordnung, że czuję tylko zimno..
      Jest dobrze.

      ściskam Juleczko *::*:*

      Usuń
    2. Dżejku myślenie szkodzi :***

      Usuń
    3. Tak to jest cudowne Marcinie :*
      Dżej uratowałaś mnie od ewentualności zaplątania się w odpowiedzi na ten piękny komentarz :) chyba bym tego nie udźwignęła :P
      Chodź, przytulę Cię, żebyś tego zimna w środku nie czuła :**

      Usuń
  3. Zenzo- czas uznac z całą stanowczością, że mnie nie szkodzi, a pomaga. Mnie szkodzi coś innego :P

    Juleczko- leeeeeeeecę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie szkodzi, nawet pomaga :)
      pookładać sobie wszystko w głowie
      a nawet czasem coś w niej utłuc :P
      Rozkładam ramionka :****

      Usuń
  4. a tak- w tłuczeniu też jestem niezla

    wpaaaaaaaaadam TADAM :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Balagan w glowie,powiadasz:)))
    ALE JAKI PIEKNY ten Twoj balagan,dowodem na to jest chocby opisanie tego biednego sloika:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ta Twoja salatka to z normalnego ziela?? Bo gadasz jakbys byla "pod wplywem" i to czegos mocneijszego niz czerwone winko...moze to ten burbon z ubieglego tygodnia...nozyk jej sie schowal....jakbys go polozyla do tej szuflady w ktorej powinien byc, to by nie mial gdzie sie schowac...sorry, sciagam Cie na ziemie, moze nie powinnam, bo napisalas pieknie, czytalo sie super...tylko takie to oderwane od rzeczywistosci - no ,tak oderwane jak rudowlosa Julia....a piosenka piekna...bardzo lubie Jasona.....ps. moje pomarancze to lubia sobie lezec w koszyczku az zgnija - bez obierania....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach.....przypomniałam sobie, dlaczego tak Cię lubię :))))
      Za to sprowadzanie mnie na ziemię włśnie :*
      Kochana ale poluzuj trochę tasiemkę, daj polatać :)

      Usuń
    2. Niedzwiedzico wyluzuj,odciskow sobie narobisz od tego twardego stapania po ziemi:)))
      Fajnie tak taczem sobie odleciec,nawet bez pomocy salatki;)

      Usuń
    3. Ooooo moja pokrewna dusza :)))
      Pewnie, że fajnie czasem odlecieć!
      Dlatego proszę, żeby Niedźwiedzica poluzowała tasiemkę :) Bo że zupełnie nie pusci, to wiem :)
      A może sałatki jej dać? co?

      Usuń
    4. normalne wariatki - moze pojdziecie przytulic sloiki w piwnicy, bo sie przestraszyly ciemnosci ...ale Maga znow mnie zaskoczyla...a moja Droga Julio...klebek niestety rozwiniety do konca....dalej nie odlecisz!!!!! narazie sobie pofruwaj - na tym poziomie! - i ciesz sie, ze nie zwijam sznurka!
      Ps. Maga - stapam mocno poziemi - przewaznie ludzie schodza mi z drogi jak slysza moje glosne kroki...

      Usuń
    5. Ja sie nie boje:) i bym z drogi nie zeszla:)
      Bo ja jestem,taki doktor Jekyll i pan Hyde:)
      A moze salatki?;)))

      Usuń
    6. Ja myślę że stanowczo sałatki ;))))
      i duuuuuuuużo wina
      idę po nową butelkę :))))

      Usuń
    7. Za duzo wina to nie,bo po duzej ilosci to zamiast mocno stapac bedzie nam Niedzwiedzica mocno lezec na tej ziemi,i z kim sie bedziemy przekomazac;))
      Ale salatki to tak,moze popusci tego sznurka;)))

      Usuń
    8. Butelka na nas trzy to tak akurat :) nie padnie.
      A do sałatki może wiecej bazylii wrzucę :) polatałabym, bo pogoda fajna ;)

      Usuń
    9. no, mowilam, ze wariatki....
      salaty wlasnie sie najadlam - Maga moze zna taka knajpe tu - Sweet Tomatoes' - tam kurcze bar TYLKO saltkowy, no z dodatkiem zup, makaronow (bezmiesnych) i pizzy tylko z serem..aha i desery - cos zupelnie dla Julii...zaciagnely mnie tam na sile (!!!) kolezanki z pracy - tak, ze definitywnie odczuwam niedosyt wina...butelka na trzy??? ostatnim razem to byly dwie butelki na nas dwie....to teraz co namniej trzy-na-trzy...moze wtedy jeszcze sznurka popuszcze...fajne jestescie - moje kochane babki!!!! buzka

      Usuń
    10. Dobra idę po jeszcze dwie :)
      ale poluzuj :****

      Usuń
    11. PO TRZECH BUTELKACH TO NIE MY BEDZIEMY STAPAC PO ZIEMI TYLKO ZIEMIA PO NAS;))))
      Buziaki dla obu ,ja musze zakupy zrobic;*
      Tego baru nie znam ,ja znam tylko adresy sklepow rzeznickich:))))
      Ale salaty jem,jem i owszem,sama sobie robie w domowym zaciszu;))bo ja jestem taka Mago-sia samosia co to wszystko lubi sobie sama zrobic;))

      Usuń
    12. Bo sałatę najlepiej samemu zrobić :*
      Idź na zakupy i wracaj, wino oddycha :)))))))

      Usuń
    13. a dlugo bedzie oddychac??? bo ja to juz bym chciala...tak na trawienie?!

      Usuń
    14. Kurna!!! Jedna poszła na zakupy, a druga chce na trawienie. Weź i zgraj to:)
      Ok. pierwszą butelkę zaczniemy bez Magi. Może sie nie obrazi :))

      Usuń
    15. Dla magi po winie glowa boli, al dla nas nie! :)))) wiec zacznijmy bez Niej...to akurat jak Ona wroci, bedzie czas by otworzyc trzecia! czy to pierwszy czy ostatni kieliszek najlepiej smakuje??? zupelnie jak z miloscia....

      Usuń
    16. Red Wine Good Medicine? przeczytaj wiecej:
      http://www.livebetteramerica.com/better-blog/2013/03/06/is-red-wine-good-medicine

      Usuń
    17. Juzem przyletla:)))

      Po Malbecu mnie tylko nie bolala glowa,to ja przyniose 3-Malbeci:))
      A co jak szalec to szalec.....1 piwo i dziesiec szklanek poprosze;)))
      Ja jestem cienki Bolek migrenowiec,i z tym piciem mam przesrane.Na drugi dzien oczywiscie;)

      Usuń
    18. No tak ja poszłam spać, a dziewczyny w najlepsze rozkręciły imprezę :)
      Jak głowa? Nie boli? :)))

      Usuń
  7. U mnie najbardziej wędrują moje pilniczki :)
    Mam takie dwa dyżurne - szklane, bo inne mi niszczą paznokcie. I jeden zawsze ma być na biurku, a drugi w bieżącej torbie. Najczęściej ten na biurku jakoś wytrzymuje, bo odkładam go na miejsce. Gorzej z tym w torbie, nigdy nie wiem, w której :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Już one wiedzą jak się ukryć!
      Przede mną regularnie chowa sie klucz od pracy :) ale nie mam do niego pretensji i tak nie lubię tam być :)

      Usuń
  8. Nie brałam pod uwagę, że jak idę z masłem do spiżarki, to może ono nie chcieć siedzieć w tej zimnej lodówce.
    Ubawiałam się czytając ten wpis. Świetny.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha widzisz....a może ono sie chce rozluźnić w dwudziestu paru stopniach a Ty je traktujesz tak chłodno? :)))

      Usuń